akt
niedziela, 2 listopada 2014
4ever
Yuki jak zawsze poszedł do łazienki, a ja do kuchni. Dzień jak co dzień. On w łazience bierze prysznic a ja w kuchni robię kanapki.
Po kilku minutach strumień wody ucichł po czym drzwi od łazienki otworzyły się ale już nie zamknęły. Poczułam na swoich plecach dotyk jego dłoni i zadrżałam. Wiedział, że taki dotyk działa na mnie pobudzająco. Oparł głowę na moim ramieniu, a ręce położył na moim brzuchu.
- Mam ochotę trochę Cie pomęczyć - powiedział po czym jego ręce znalazły się w moich majtkach.
Zajęczałam cicho i przestałam smarować kanapki masłem ale wtedy wyciągnął rękę i przybliżył swoje wargi do mojego ucha. Poczułam jego ciepły oddech i znów zadrżałam.
- Ale nie przestawaj robić kanapek, kochanie - ugryzł mnie w ucho.
Posłuchałam go posłusznie i znów zaczęłam smarować kanapki wtedy jego ręce wróciły do majteczek. Poczułam jak kręci palcem wokół mojej szparki. Zajęczałam cicho i zacisnęłam na moment powieki kładąc szynkę na kanapkę. Po chwili poczułam jak jego palec wskazujący powoli zagłębia się we mnie. Nie mogłam się powstrzymać od głośniejszego jęku. Jego druga ręka odchyliła delikatnie moje majtki i wszedł we mnie od tyłu dalej trzymając palca w mojej szparce. Krzyknęłam głośno ale nie z bólu, raczej z tego przyjemnego bolącego podniecenia. Uwielbiałam jak to robił. Pchał najpierw spokojnie, a ja zajęłam się drugą kanapką. Smarowałam powoli masłem w rytm jego pchnięć które stawały się coraz silniejsze, a jego palec w mojej drugiej szparce poruszał się wolno. Po chwili były we mnie już trzy jego palce. Normalna dziewczyna chciałaby żeby przestał ale ja chciałam mocniej. Zaczęłam mocno uderzać biodrami a wtedy on przyśpieszył. Jęczałam głośniej niż kiedykolwiek. Odłożyłam nóż i oparłam ręce na blacie. Jeszcze moment i.... Ogarnęła mnie faza rozkoszy jakiej nigdy nie przeżyłam. Dwa orgazmy na raz. Tylny i przedni. Wiedziałam, że to możliwe ale nie myślałam że mi się przytrafi. Kolana ugięły się pode mną ale Yuki złapał mnie obrócił i wtulił w swój nagi i mokry od potu tors. Poszliśmy razem znów wziąć prysznic i ubraliśmy się . Po tym wróciliśmy do kuchni zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na autobus do pracy. Jego biurowiec znajdywał się obok mojego salonu fryzjerskiego więc jechaliśmy tym samym autobusem. Zwykle nie był tak zatłoczony jak dzisiaj.
W autobusie mieliśmy miejsca stojące, na szczęście nie jedyni. Stałam obok Yukiego a kiedy autobus ruszył przechyliłam się i mocno o niego naparłam. Poczułam mocne wybrzuszenie na jego kroczu i automatycznie zrobiłam się mokra. Spojrzałam w górę i dostrzegłam, że mi się przygląda. Jego lewa ręka delikatnie weszła w moje leginsy. Zadrżałam pod wpływem dotyku jego delikatnej dłoni. Po chwili palce ukochanego zaczęły poruszać się w średnim tempie. Wtuliłam twarz w jego tors i ukryłam westchnienie, które on musiał poczuć bo od razu przyśpieszył. Zamarłam. Moje ręce które znajdowały się na jego plecach zacisnęły się mocno. Pieścił mnie jeszcze przez chwilę, kiedy doszłam jęknęłam w jego koszulę i kolana zrobiły się miękkie jak wata wtedy złapał mnie za ramiona obiema już rękoma i przytrzymał uśmiechając się szeroko. Widziałam w jego oczach, że spełniło się jedno z jego marzeń i nie ukrywam spełniło się też jedno z moich.
Wysiedliśmy razem z autobusu, i pożegnaliśmy się buziakiem po czym rozeszliśmy się w dwie różne strony. On poszedł do biurowca, a ja do małego salonu fryzjerskiego, który znajdował się zaledwie 20 m od biurowca.
Godziny pracy dłużyły się niezmiernie. Wieczorem wyszłam z salonu i zobaczyłam Yukiego w towarzystwie jakieś dziewczyny. Ruszyłam w ich stronę spokojnie ale kiedy mnie zobaczył szybko pożegnał się z kobietą i uśmiechnął się do mnie.
Wracaliśmy razem do domu rozmawiając o tym jak minął nam dzisiejszy dzień. Kiedy wyszliśmy z autobusu spojrzałam na niego.
- Kim była ta kobieta ? - zapytałam spokojnym tonem
- Jaka kobieta - uśmiechnął się a ja coraz bardziej kipiałam złością
- Nie udawaj ! - wykrzyczałam bardzo głośno
- Ola.. - spojrzał na mnie a w jego oczach widziałam smutek.
Wiedziałam co oznacza to jego "Ola..." Zaraz pewnie chciał mi powiedzieć, że to nie miało tak być, że ta kobieta sama wskoczyła mu do łóżka, ale ja nie chciałam tego słuchać. Kiedy chciał złapać mnie za rękę wyrwałam się.
- Nie ! - wrzasnęłam - wiesz co nie potrzebuje Cie!
Nic nie powiedział tylko spojrzał na mnie i otworzył usta. Odwróciłam się żeby ukryć łzy, które zaczęły spływać po moim policzku i uciekłam. Wbiegłam na jezdnię widząc wszystko rozmazane przez łzy. Usłyszałam pisk opon, odwróciłam głowę w prawo i zobaczyłam światło zbliżające się, po czym krzyk kilku osób ale ten Yukiego był najgłośniejszy. I nagle huk, ból i ciemność. Zycie minęło mi przed oczami po czym runęłam na ziemię.
Kilka sekund później coś podniosło mnie delikatnie i położyło na swoich kolanach, a raczej nie coś tylko ktoś. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Yukiego. Z jego policzków kapały na moją twarz łzy. Mówił coś ale nie słyszałam. Podniosłam rękę i położyłam dłoń na jego policzku.
- kocham ... Cię... - wydyszałam.
Czułam jak tracę siły. Świat zaczął się rozmazywać a ja mrugałam coraz wolniej. W pewnym momencie zamknęłam oczy bo powieki zrobiły się bardzo ciężkie. Usłyszałam krzyk po czym szloch. I odeszłam widząc światło i idąc do niego.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)