akt

akt

czwartek, 31 października 2013

Od Przyjaciół Do Kochanków.

ROZDZIAŁ PIERWSZY


Mam na imię Vanessa jestem niską brunetką. Moje włosy są lekko zakręcone i sięgają mi do pasa. Zwykle mam je spięte lub związane ale na pierwsze piątki miesiąca zawsze ubieram się ładnie i nosze włosy rozpuszczone. Mam ciemne oczy i męża, który po ślubie kazał mi przepisać na siebie dom w którym aktualnie mieszkamy. Nie wiem czy mąż mnie jeszcze kocha. Często na mnie krzyczy, czasem dochodzi do tego że zostanę mocno szarpnięta lub uderzona, ale mimo tego dalej z nim jestem. Ktoś powiedziałby że to nie normalne ale moja miłość do niego jest taka silna, że nawet jeśli zadaje mi tyle bólu i cierpienia to i tak go kocham.
Znam Joego już tyle lat przez te wszystkie lata co miesiąc spotykaliśmy się w parku przy fontannie w pierwszy piątek miesiąca o porze lunchu. Joe był mężczyzną wysokim, szczupłym. Miał jasną karnacje i ciemne włosy ścięte na odpowiednią długość nie były za długie ale również nie za krótkie. Na nasze spotkania zawsze przychodził w spodniach ciemnych i luźnej koszulce odsłaniającej jego lekko porośnięty włosami tors. Kiedy było zimniej miał na sobie ciemną bluzę również luźną. Jego oczy były koloru szarego i podkreślał je lekkim makijażem.
- Witaj Joe – ukłoniłam się lekko i uśmiechnęłam niepewnie.
Joe nie zawsze uśmiechał się do mnie. Dzisiaj wyjątkowo uśmiechnął się pewniej ode mnie. Zaskoczyło mnie to ale nic nie mówiłam. Joe usiadł koło mnie na ławce przy fontannie i podał sok pomarańczowy który uwielbiałam.
- Dzień dobry Vanessa – uśmiechnął się ponownie lekko popijając łyk swojego soku wieloowocowego.
Co miesiąc każe mi opowiadać historie które zdarzyły mi się w poprzednim miesiącu. Ciężko przechodziło mi to przez gardło ale skoro był znajomym, któremu ufam czemu nie.
- W poprzednim miesiącu a mianowicie sierpniu dnia 25 mieliśmy naszą rocznicę ślubu, wszystko zapowiadało się tak pięknie, kiedy mój mąż był w pracy a pracuje do wieczora posprzątałam cały dom i zrobiłam romantyczną kolacje dla nas dwojga. Przebierając się w seksowną bieliznę usłyszałam jego kroki szybko ubrałam najlepszą sukienkę jaką mam i szpilki zeszłam na dół otwierając mu drzwi. Wszedł przyglądając się mi. Zero kwiatów, zero wina, nic. Dobrze, że ja miałam wszystko przygotowane. Wszedł do domu rzucając kurtkę na podłogę ja jak zawsze podniosłam ją i odwiesiłam na hak. Podeszłam do niego i pocałowałam on odwzajemnił bez jakiejkolwiek namiętności. Zaprosiłam go do stołu podałam wino i seksownym ruchem nachyliłam się kiedy już siedział aby nalać wina do jego kieliszka. Usiadłam naprzeciwko jego i patrzyłam jak powoli kosztuje wino. Kiedy odstawił kieliszek przez kilka sekund miał zamknięte oczy, a kiedy je otworzył jego wzrok od razu powędrował na mnie. Najpierw patrzył na moje piersi podkreślone sukienką z dużym dekoltem a potem spojrzał w oczy przyszywając mnie na wylot swoimi niebieskimi oczyma. Uśmiechnęłam się lekko ale on jak zwykle miał minę znudzonego człowieka. Rzadko widziałam jak się uśmiecha odkąd wzięliśmy ślub uśmiechnął się może kilka razy podczas kiedy dochodził we mnie. Po kolacji kiedy myłam sobie ręce podszedł do mnie od tyłu i klepną mocno w tyłek aż uderzyłam brzuchem o blat. Jestem do tego przyzwyczajona. Zaczął powoli rozpinać mi sukienkę aż w końcu się jej pozbył wtedy zobaczył moją bielizną i tylko oblizał wargi lekko się uśmiechając – łzy zaczęły napływać do jej oczu kiedy to opowiadała – kazał mi usiąść na blacie więc zrobiłam co kazał zawsze byłam uległą. Zobaczyłam jak wyjmuje z sekretnego pudełka coś czego nienawidziłam, a mianowicie tak zwane kulki analne. Znów mi to robił. Lubi słyszeć mój krzyk. Lubi patrzeć jak cierpię. Zdarł ze mnie bieliznę i bez żadnego słowa włożył kulki do mojej pochwy. Krzyknęłam z bólu co mu się podobało. Przy tym jak kulki wchodziły coraz głębiej zagryzłam wargi a wtedy uderzył mnie w twarz. Kazał mi krzyczeć. Ale nie chciałam sprawiać mu przyjemności. Uderzył mnie w twarz jeden raz ale dalej przygryzałam wargę drugi raz i wtedy krzyknęłam bardzo głośno. Uśmiechnął się chytrze i przypiął mi ręce do kaloryfera posadził na podłodze a nogi rozłożył tak że prawie robiłam szpagat. Byłam gimnastyczką więc nie bolało mnie to tylko do momentu kiedy zaczął przykładać do mojej łechtaczki bardzo mocno wibrującego sztucznego fiuta. Nie mogłam nic zrobić z nogami bo miałam je przywiązane do krzeseł a krzesła były metalowe i ciężkie na kafelkach w kuchni. Wtedy zaczęłam płakać. Wolałam dotyk dłoni i języka na mojej łechtaczce a nie bardzo mocno wibrującego plastikowego kutasa ! W końcu nadszedł czas, że nadal wibrujący fiut znalazł się we mnie.. myślałam że eksploduje mając orgazm za orgazmem. A Alex tylko siedział popijając wino przyglądał się jak moje ciało wije się po zimnych kafelkach i wyciekają z niego soki. Nienawidziłam tego, ale nie przestawałam go kochać. Robił mi to około dwie godziny. Byłam tak spocona a czasami obniżał pilocikiem wibracje żeby potem nagle znowu je zwiększyć i doprowadzać mnie do jeszcze większego orgazmu niż kiedykolwiek. Prosiłam aby przestał ale wtedy dołożył wosk ze świeczki który gorący drażnił moją łechtaczkę. Gorący rozpalony wosk, tak samo jak ja ale nie dostawał takie bólu fizycznego jaki ja dostawałam od męża tamtego wieczoru. Po tym jak skończyliśmy odpiął mnie i poszedł do swojego pokoju spać. Mamy osobne pokoje bo stwierdził że nie może ze mną spać bo źle to się dla mnie skończy, już raz się przekonałam kładąc się obok obudziłam się z wibratorem w pochwie. I całą noc wtedy zbawiał się moim ciałem.

Kiedy skończyłam opowiadać moje przeżycia Joe przyglądał się mi. Uwielbiałam jego wzrok. Widywaliśmy się tylko raz w miesiącu, ale mimo tego zawsze kiedy mój mąż śpi a ja w łazience masturbuje się w wannie delikatnie i spokojnie myślę o nim o jego dłoniach, oczach, ustach o jego pięknym i szczupłym ciele do którego mogłabym się przytulać bez przerwy. Niestety nie mogłam go dotknąć ani nawet otrzeć się o jego spodnie czy rękaw bluzy. Oczywiście kiedy coś mi podawał muskaliśmy się lekko w dłonie ale wtedy przechodził mnie dreszcz pożądania.
- Vanesso – jego spokojny głos, tak bardzo uwielbiałam jak do mnie mówił chociaż nie robił tego często bo większość naszych spotkań to ja gadałam. – Dlaczego nadal jesteś z nim, przecież traktuje cie okropnie.
- Joe… - chciałam aby nie przestawał mówić – miłość jest silniejsza ode mnie, kocham go nawet nie masz pojęcia jak bardzo. Wiem że źle robię ale nawet jeżeli z nim skończę nie będę miała się gdzie podziać.
Joe złapał ogromną ilość powietrza do płuc po czym wstał wytrzepał spodnie z okruszków i wyrzucił karton po soczku do kosza znajdującego się około metr od ławki. Powiedz coś jeszcze. Chce tak bardzo usłyszeć twój piękny męski głos. Ale jeszcze bardziej chce żebyś mnie dotknął.
- Vanesso – przeszedł mnie kolejny dreszcz – twoje historie z miesiąca na miesiąc są coraz brutalniejsze nie podoba mi się to. Mam nadzieje za miesiąc usłyszeć coś miłego – lekko nachylił się nade mną a moje serce zaczęło walić tak mocno, że miałam uczucie jakby zaraz miało wystrzelić na zewnątrz.
- To nie zależy ode mnie Joe.. – chętnie chwyciłabym go za rękę i prosiła aby nie odchodził ale nie mogłam.
- do następnego mała – machnął mi ręką, odwrócił się ale nie odszedł
- Tak, do następnego – uśmiechnęłam się i przechodząc obok niego do jego kieszeni w spodniach włożyłam małe pudełeczko. Dotknęłam go. Ale to nie było to samo oczucie które towarzyszy mi kiedy on dotyka mnie.
Joe tylko się uśmiechnął i odeszliśmy w dwie różne strony. Wsiadając do samochodu widziałam jak stoi w roku ulicy i otwiera pudełeczko. Wiedział gdzie stoję samochodem popatrzył w moją stronę i uśmiechnął się machając. Nie było możliwości żeby mnie zobaczył ale ważne, że ja widzę jego. Ruszyłam i pojechałam do domu. Myślę, że spodobał mu się prezencik z okazji rocznicy naszego spotkania kiedy po raz pierwszy cała obolała zwierzałam się mu z tego co robi ze mną mąż kiedy chce się kochać. Joe słuchał uważnie wtedy wiedziałam że mogę mu zaufać. Miesiąc później widziałam go z dwoma soczkami na ławce na której byliśmy wcześniej usiadłam obok i usłyszałam od niego „ myślałem że już nie przyjdziesz” I od tamtego czasu nasze comiesięczne spotkania wyglądają podobnie. Tylko zawsze przychodzę z inną historią.







ROZDZIAŁ DRUGI


Był sobotni wieczór. Właśnie brałam kąpiel kiedy usłyszałam otwierające się drzwi domu odgłos kurtki padającej na ziemie i wtedy wołanie pociągająco groźnym głosem.

- Vanesso ! Vanesso ! – krzyczał spokojnym tonem mój mąż.
Po chwili usłyszałam kroki. Zbliżał się do drzwi od łazienki. Z przyzwyczajenia nie zamknęłam drzwi. Klamka nagle zaczęła się przekręcać. Leżałam w wannie bez ruchu i czekałam tylko kiedy drzwi się uchylą i zobaczę swojego męża. Drzwi otworzyły się całkiem a Alex stanął w przejściu przyglądając się mojemu nagiemu ciału. Kiedy ujrzałam jego erekcje widoczną przez materiał spodni podnieciłam się i moja ręką zaczęła jeździć po moich udach. Wtedy spojrzałam na niego ponownie z pożądaniem.
- No już Vanessa – powiedział równie podniecającym tonem, widział że kiedy nim mówi podniecam się coraz bardziej – wyskakuj z wanny i zrób mi pokaz u mnie w sypialni.
Tak pokaz. Na śmierć zapomniałam. Sobotni pokaz dla męża. Wymyślił to bo ja wymyśliłam że tylko raz w miesiącu może sprawiać mi ból analny.
- Idź do siebie, zaraz przyjdę – odpowiedziałam podnosząc się i wychodząc z wanny
Kiedy stałam na zimnych i mokrych kafelkach podszedł do mnie dotknął mojej łechtaczki, która zaczęła pulsować. Pieścił mnie a ja musiałam złapać się jego ramion żeby utrzymać równowagę. Robił to tak łagodnie i szeptał mi do ucha podniecające zdania. Zaczęłam cicho pojękiwać. Czy dzisiaj on chce brać udział w moim ‘’pokazie’’ ? Ręka która przed chwilą pieściła moją myszkę wylądowała teraz w jego ustach.
- Dawno Cie nie posmakowałem – uśmiechnął się z pożądaniem.
O nie kocham jego język kiedy znajduje się na mojej myszce a jeszcze bardziej kiedy trafia w punkt G. O matko. Jeśli dzisiaj jego palce i język łagodnie zaspokoją mnie będę w siódmym niebie. Alex po chwili wyszedł z łazienki zamykając za sobą drzwi. Wtedy wytarłam się ubrałam bieliźnie i seksowną koszulkę. Kiedy zbliżałam się do jego pokoju usłyszałam jak puszcza z ipada spokojną muzykę. Zapukałam do jego drzwi. Otworzył mi chwycił za nadgarstek prawej ręki przyciągnął do siebie pocałował namiętnie lekko gryząc moją wargę po czym popchał mnie na łóżko. Usiadł na fotelu który znajdywał się naprzeciwko łóżka. Znowu miałam się zabawiać sama a on tylko miał się przyglądać. Patrzył na mnie z pożądaniem, ale nic nie robiłam. Wtedy podszedł do łóżka. Patrząc nie niego nie wiem czemu podniecałam się coraz bardziej. Położył swoją rękę na mojej lewej piersi i zaczął lekko ściskać sutka, wtedy zaczęłam cicho wzdychać. Podobało mu się to.
- Alex.. całuj mnie !
- Gdzie kochanie? – to pytanie mnie zdziwiło. Czy to ja mam dziś dominować?
- Tu – wskazałam palcem na sterczące już z podniecenia sutki – i tu – pokazałam lekko ocierając moją łechtaczkę.
Alex uśmiechnął się i przygryzł dolną wargę. Najpierw zostawił na mojej szyi dużą czerwoną malinkę. Uwielbiałam kiedy to robił. Ahh Alex już zapomniałam jaki jesteś czasem delikatny. Powoli zszedł do moich piersi i zaczął ssać moje sutki najpierw prawej piersi a potem lewej. Robiłam się coraz bardziej mokra. Ahh Alex… Jego pocałunki zaczęły muskać mój brzuch aż w końcu miejsce które już wriowało od jego pocałunków. Alex powoli zaczął zataczać kółka wokół mojej łechtaczki. Był delikatny i spokojny. Coś się zmieniło albo po prostu ma zły humor. Delikatnie wkłada we mnie palec. Porusza nim powoli dalej liżąc moją łechtaczkę.
- Alex .. – mówię próbując złapać dech w piersiach
- słucham Vanesso ? – przez chwile przestaje mnie pieścić jężykiem ale dalej porusza we mnie palcem a kciukiem pieści moją łechtaczkę.
- chce Cie poczuć w sobie..
- Jak bardzo tego pragniesz?
- tak bardzo, że jeśli sam tego nie zrobisz rozbiore się i sama na Ciebie nabije – powiedziałam to szybko i z pożądaniem. Wtedy Alex lekko zachichotał. Ale nie kazał mi robić tego co powiedziałam rozebrał się i powoli wszedł we mnie. Czółam że jest twrady i powoli wchodził we mnie i wychodził.
- chcesz szybciej Vanesso? – pytał patrząc mi w oczy
Kiwnęłam tylko głową a on zaczął poruszać się we mnie szybciej. Czekałam kiedy dojdę.
- Vanesso dojdź dla mnie – Alex mówił podniecającym tonem.
O matko zaraz eksploduje. Po kilku sekundach doszłam. Czułam się znakomicie. Na początku odleciałam wysoko w kosmos aby potem znów runąć na łożko i mieć dreszcze z roskoszy. Alex wyszedł ze mnie i spuścił mi się na brzuch. O matko Alex w końcu zaczął być delikatny. Ale mimo tego przez moment w którym dochodziłam nie myślałam o moim mężu tylko o Joe. Sama myśl o tajemniczym Joe któremu opowiadałam historie przyprawiała mnie o dreszcz podniecenia.
Alex po tym jak doszedł położył się na swoje łóżko, a ja wiedziałam że na mnie już pora. Poszłam do łazienki musiałam wziąć szybki prysznic żeby zmyć z brzucha spermę męża. Brałam prysznic około 10 minut myjąc każdy mokry zakamarek mojego ciała. Przez chwile stałam z głową podniesioną ku górze, a ciepła woda spływała po całym moim Ciele. Po prysznicu obwinęłam się ręcznikiem i poszłam do swojego pokoju. Tęskniłam za przytulaniem kogoś podczas snu ale nic nie mogłam na to poradzić czasem nawet płakałam i wtedy miałam ochotę iść do pokoju męża ale wiedziałam jak to się skończy i tylko stałam pod jego drzwiami słuchając jak jego łóżko tylko skrzypi kiedy przekłada się na drugi bok. Dzisiaj jednak nie poszłam do niego. Nie tęskniłam. Cieszę się że mnie dotknął. Że poczułam go w sobie. Tak dawno mi tego nie dawał. Nie pamiętałam jak to jest mieć pulsującego kutasa w pochwie. Odkąd wzięliśmy ślub tylko w noc poślubną czułam go w sobie potem były tylko sztuczne kutasy.





ROZDZIAŁ TRZECI


Październik
Jest znowu pierwszy piątek nowego miesiąca, a ja jestem właśnie w pracy. Składam ostatnie papiery biorę lunch i idę do parku w stronę naszej ławki. Dzisiaj czas żeby Joe opowiedział mi historię. Widzę go jak siedzi na ławce zapatrzony na dzieci bawiące się w fontannie. Podchodzę siadam obok niego a on bez słowa podaje mi sok pomarańczowy. Czekam aż on pierwszy coś powie. Kiedy już przestaje mieć nadzieje że się odezwie słyszę jego namiętny i głęboki głos.
- Vanesso, nie mam dla Ciebie historii – patrzy nadal przed siebie
- A ja nie wiem co mogę Ci opowiedzieć. Mój mąż kochał się ze mną w końcu spokojnie i czule.
- cieszę się, może w końcu zrozumiał. – powiedział patrząc na mnie
Otwierając sok oblałam się. Zaczęłam nerwowo szukać w torebce chusteczek wtedy Joe podał mi jedną. Kiwnęłam głową i wytarłam się. Joe cały czas mi się przyglądał. Szkoda że zapomniał o rocznicy naszego spotkania miesiąc temu ale cóż może miał ważniejsze sprawy na głowie i nie przejmował się kobietą od historii erotycznych. Nie mamy o czym rozmawiać, aż naglę słyszę jak mówi coś sam do siebie.
- Hmm ? – pytam wyrzucając do kosza zużytą chusteczkę.
Joe patrzy na mnie i po chwili mówi
- Vanessa na pewno dobrze Ci z twoim mężem?
- Dlaczego o to pytasz – zaciekawiło mnie jego pytanie i ten wzrok współczujący mi.
- po prostu wydaje mi się, że cierpisz czasem przez niego – patrzy na mnie swoimi szarymi oczami aż przechodzi mnie dreszcz.
- Jak już kiedyś Ci mówiłam kocham go i nie ważne co będzie mi robił nadal będę go kochała.
- Rozumiem… - odwrócił nagle wzrok i zaczął na nowo przyglądać się dzieciom bawiącym się koło fontanny.
Dzieciaki wrzucały do fontanny grosiki i wypowiadały życzenia. Pamiętam kiedyś zażyczyła sobie mieć dobrego księcia z bajki. Nie jestem pewna czy mój mąż nim jest ale teraz już wiem, że czasami potrafi być kochany i czuły, za to go kocham. Joe siedział bez ruchu kiedy siadałm obok lekko musnął moje kolano. O KURWA JOE NIE! Przeszedł mnie dreszcz i znów to poczułam. Mam męża a jednak chcę aby Joe dotykał mnie i całował. Wiem, że to nie jest możliwe. Wiem o nim bardzo mało. Znam tylko kobiety z jego historii z którymi się pieprzył i zazdroszczę im. Przyszedł czas żeby się pożegnać. Dzisiejsze spotkanie było inne niż zwykle. Czuje, że za miesiąc już go tu nie będzie. Wsiadając do samochodu widziałam go znowu wtedy już mi nie pomachał. Widziałam, że patrzy ale nie uśmiecha się. Coś jest nie tak. Wracając do domu zadzwonił mi telefon zatrzymałam się na poboczu i odebrałam. Dzwonił jakiś nieznany numer.
- Tak słucham?
- panna Vanessa Kinley? – usłyszałam głos młodej kobiety.
- Tak to ja, o co chodzi? – byłam cała zestresowana, o co może chodzić?
- jestem z pogotowia, pani mąż w drodze do pracy miał wypadek.. Jest w stanie.. – w tym momencie zaparło mi dech w piersiach a łzy napłynęły mi do oczu – jest w stanie krytycznym..
Szok! Mój mąż… myślałam, że się poryczę ale zatrzymałam łzy.
- będzie żył ?! – zapytałam z lekko drżącym głosem
- tak ale .. – o matko boska jest „ale” – ale.. kiedy miał wypadek złamał sobie prawą rękę, i ma paraliż od pasa w dół.
Matko święta Alex na wózku ! zaczęłam płakać. To nie może być prawda. Mój mąż jest kaleką?
- proszę podać adres a zaraz przyjadę
Pielęgniarka podała adres szpitala i po piętnastu minutach byłam już na miejscu. Zameldowałam się jako Vanessa Kinley. Pielęgniarka, z którą rozmawiałam przez telefon zaprowadziła mnie do Sali, w której leżał mój mąż. Kiedy weszłam i zobaczyłam jak leży pod kroplówką uśpiony podbiegłam usiadłam na krzesełku obok łóżka i złapałam go za rękę. Tak bardzo chciało mi się płakać. Kiedy pielęgniarka wyszła wtuliłam się w niego i płakałam.
- Alex.. dlaczego ty.. dlaczego.. – płakałam wypowiadając co chwila jego imię.
Po chwili przyszła pielęgniarka i powiedziała, że mój maż jeszcze nie może wyjść ze szpitala, a ja musiałam wrócić do domu ponieważ musi przejść kilka ważnych operacji. Nie mogłam nic na to poradzić pocałowałam go w policzek z myślą, że to poczuł i wyszłam. Wsiadając do samochodu miałam łzy w oczach a kiedy już siedziałam w nim zaczęłam płakać wtedy ktoś zapukał do szyby samochodu. Wytarłam oczy i spojrzałam w bok. Na początku nie wierzyłam. To był Joe. Otworzyłam okno a on poklepał mnie tylko po głowie. Za bardzo cierpiałam żeby ten dotyk przyprawił mnie o dreszcz. Joe patrzył na mnie współczującym wzrokiem. Nic nie mówił dał mi duże pudełko i odszedł machając ręką. Moje zdziwienie było ogromne. Zamknęłam okno i postawiłam pudełko na kolana. Kiedy otworzyłam zobaczyłam ślicznego malutkiego śpiącego kotka. O matko Joe wiedział że lubię kotki i zrobił mi taki prezent. Kotek do obroży miał zaczepioną kartę

To z okazji naszej rocznicy.
Mam nadzieje, że Ci się podoba, nazwij go jak chcesz, i kochaj tak jak Alexa.
~ Joe

Wzruszyłam się. Nigdy nie pomyślałabym że Joe zrobi coś takiego dla mnie. Nie zamykając pudełka postawiłam je na siedzeniu dla pasażera i pojechałam do domu. Wieczorem siedząc cicho w salonie kot chodził po całym narożniku. Czasami był tak zabawny jak się bawił różnymi rzeczami. Kiedy na niego patrzyłam zawsze myślałam o chłopaku z ławki w parku a mianowizie chodzi mi o Joego. Mój mąż leży teraz w szpitalu nie zdając sobie sprawy że jest po narkozą. Kiedy tylko o tym pomyślę zaczynam płakać. Jestem tak zdenerwowana, że nie mam apetytu. Jeśli operacje pójdą nie tak mogę go stracić a to będzie najgorsze co mogło by mi się stać. Kiedy przeglądałam skrzynkę pocztową otrzymałam email od Joego

Adresat: Joe Makilson
Data: 5 października 20:47
Odbiorca: Vanessa Kinley

Witaj Vanessa.
Mam nadzieje, że rocznicowy prezent Ci się spodobał.
Jeśli myślałaś że zapomniałem byłaś w błędzie czekałem na odpowiedni moment.
Do zobaczenia za miesiąc

X.O.X.O Joe

Adresat: Vanessa Kinley
Data: 5 paździrnika 20:58
Odbiorca: Joe Makilson

Joe !
Prezent jest niesamowity, kocham tego kociaka chyba mocniej niż mojego męża.
Cieszę się, że pamiętałeś. Mój mąż miał wypadek i jest w krytycznym stanie ale kotek potrafi mnie pocieszyć.
Jeszcze raz dziękuję

Vanessa

Po tym jak wysłałam email poszłam wziąć 10 minutowy prysznic. Ubrałam się w koszulę nocną i poszłam spać do pokoju męża. Na początku tylko się wierciłam bo na myśl o tym wypadku nie mogłam zmrużyć oka. Wtedy kot przyszedł do mnie położył się obok i zaczął cicho mruczeć a ja zasnęłam w mgnieniu oka. Śnił mi się Joe jak podchodzi do mnie całuje i dotyka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz