ROZDZIAŁ PIERWSZY
Mam na imię
Vanessa jestem niską brunetką. Moje włosy są lekko zakręcone i
sięgają mi do pasa. Zwykle mam je spięte lub związane ale na
pierwsze piątki miesiąca zawsze ubieram się ładnie i nosze włosy
rozpuszczone. Mam ciemne oczy i męża, który po ślubie kazał mi
przepisać na siebie dom w którym aktualnie mieszkamy. Nie wiem czy
mąż mnie jeszcze kocha. Często na mnie krzyczy, czasem dochodzi do
tego że zostanę mocno szarpnięta lub uderzona, ale mimo tego dalej
z nim jestem. Ktoś powiedziałby że to nie normalne ale moja miłość
do niego jest taka silna, że nawet jeśli zadaje mi tyle bólu i
cierpienia to i tak go kocham.
Znam Joego już tyle lat przez te
wszystkie lata co miesiąc spotykaliśmy się w parku przy fontannie
w pierwszy piątek miesiąca o porze lunchu. Joe był mężczyzną
wysokim, szczupłym. Miał jasną karnacje i ciemne włosy ścięte
na odpowiednią długość nie były za długie ale również nie za
krótkie. Na nasze spotkania zawsze przychodził w spodniach ciemnych
i luźnej koszulce odsłaniającej jego lekko porośnięty włosami
tors. Kiedy było zimniej miał na sobie ciemną bluzę również
luźną. Jego oczy były koloru szarego i podkreślał je lekkim
makijażem.
- Witaj Joe – ukłoniłam się lekko
i uśmiechnęłam niepewnie.
Joe nie zawsze uśmiechał się do
mnie. Dzisiaj wyjątkowo uśmiechnął się pewniej ode mnie.
Zaskoczyło mnie to ale nic nie mówiłam. Joe usiadł koło mnie na
ławce przy fontannie i podał sok pomarańczowy który uwielbiałam.
- Dzień dobry Vanessa – uśmiechnął
się ponownie lekko popijając łyk swojego soku wieloowocowego.
Co miesiąc każe mi opowiadać
historie które zdarzyły mi się w poprzednim miesiącu. Ciężko
przechodziło mi to przez gardło ale skoro był znajomym, któremu
ufam czemu nie.
- W poprzednim miesiącu a mianowicie
sierpniu dnia 25 mieliśmy naszą rocznicę ślubu, wszystko
zapowiadało się tak pięknie, kiedy mój mąż był w pracy a
pracuje do wieczora posprzątałam cały dom i zrobiłam romantyczną
kolacje dla nas dwojga. Przebierając się w seksowną bieliznę
usłyszałam jego kroki szybko ubrałam najlepszą sukienkę jaką
mam i szpilki zeszłam na dół otwierając mu drzwi. Wszedł
przyglądając się mi. Zero kwiatów, zero wina, nic. Dobrze, że ja
miałam wszystko przygotowane. Wszedł do domu rzucając kurtkę na
podłogę ja jak zawsze podniosłam ją i odwiesiłam na hak.
Podeszłam do niego i pocałowałam on odwzajemnił bez jakiejkolwiek
namiętności. Zaprosiłam go do stołu podałam wino i seksownym
ruchem nachyliłam się kiedy już siedział aby nalać wina do jego
kieliszka. Usiadłam naprzeciwko jego i patrzyłam jak powoli
kosztuje wino. Kiedy odstawił kieliszek przez kilka sekund miał
zamknięte oczy, a kiedy je otworzył jego wzrok od razu powędrował
na mnie. Najpierw patrzył na moje piersi podkreślone sukienką z
dużym dekoltem a potem spojrzał w oczy przyszywając mnie na wylot
swoimi niebieskimi oczyma. Uśmiechnęłam się lekko ale on jak
zwykle miał minę znudzonego człowieka. Rzadko widziałam jak się
uśmiecha odkąd wzięliśmy ślub uśmiechnął się może kilka
razy podczas kiedy dochodził we mnie. Po kolacji kiedy myłam sobie
ręce podszedł do mnie od tyłu i klepną mocno w tyłek aż
uderzyłam brzuchem o blat. Jestem do tego przyzwyczajona. Zaczął
powoli rozpinać mi sukienkę aż w końcu się jej pozbył wtedy
zobaczył moją bielizną i tylko oblizał wargi lekko się
uśmiechając – łzy zaczęły napływać do jej oczu kiedy to
opowiadała – kazał mi usiąść na blacie więc zrobiłam co
kazał zawsze byłam uległą. Zobaczyłam jak wyjmuje z sekretnego
pudełka coś czego nienawidziłam, a mianowicie tak zwane kulki
analne. Znów mi to robił. Lubi słyszeć mój krzyk. Lubi patrzeć
jak cierpię. Zdarł ze mnie bieliznę i bez żadnego słowa włożył
kulki do mojej pochwy. Krzyknęłam z bólu co mu się podobało.
Przy tym jak kulki wchodziły coraz głębiej zagryzłam wargi a
wtedy uderzył mnie w twarz. Kazał mi krzyczeć. Ale nie chciałam
sprawiać mu przyjemności. Uderzył mnie w twarz jeden raz ale dalej
przygryzałam wargę drugi raz i wtedy krzyknęłam bardzo głośno.
Uśmiechnął się chytrze i przypiął mi ręce do kaloryfera
posadził na podłodze a nogi rozłożył tak że prawie robiłam
szpagat. Byłam gimnastyczką więc nie bolało mnie to tylko do
momentu kiedy zaczął przykładać do mojej łechtaczki bardzo mocno
wibrującego sztucznego fiuta. Nie mogłam nic zrobić z nogami bo
miałam je przywiązane do krzeseł a krzesła były metalowe i
ciężkie na kafelkach w kuchni. Wtedy zaczęłam płakać. Wolałam
dotyk dłoni i języka na mojej łechtaczce a nie bardzo mocno
wibrującego plastikowego kutasa ! W końcu nadszedł czas, że nadal
wibrujący fiut znalazł się we mnie.. myślałam że eksploduje
mając orgazm za orgazmem. A Alex tylko siedział popijając wino
przyglądał się jak moje ciało wije się po zimnych kafelkach i
wyciekają z niego soki. Nienawidziłam tego, ale nie przestawałam
go kochać. Robił mi to około dwie godziny. Byłam tak spocona a
czasami obniżał pilocikiem wibracje żeby potem nagle znowu je
zwiększyć i doprowadzać mnie do jeszcze większego orgazmu niż
kiedykolwiek. Prosiłam aby przestał ale wtedy dołożył wosk ze
świeczki który gorący drażnił moją łechtaczkę. Gorący
rozpalony wosk, tak samo jak ja ale nie dostawał takie bólu
fizycznego jaki ja dostawałam od męża tamtego wieczoru. Po tym jak
skończyliśmy odpiął mnie i poszedł do swojego pokoju spać. Mamy
osobne pokoje bo stwierdził że nie może ze mną spać bo źle to
się dla mnie skończy, już raz się przekonałam kładąc się obok
obudziłam się z wibratorem w pochwie. I całą noc wtedy zbawiał
się moim ciałem.
Kiedy skończyłam opowiadać moje
przeżycia Joe przyglądał się mi. Uwielbiałam jego wzrok.
Widywaliśmy się tylko raz w miesiącu, ale mimo tego zawsze kiedy
mój mąż śpi a ja w łazience masturbuje się w wannie delikatnie
i spokojnie myślę o nim o jego dłoniach, oczach, ustach o jego
pięknym i szczupłym ciele do którego mogłabym się przytulać bez
przerwy. Niestety nie mogłam go dotknąć ani nawet otrzeć się o
jego spodnie czy rękaw bluzy. Oczywiście kiedy coś mi podawał
muskaliśmy się lekko w dłonie ale wtedy przechodził mnie dreszcz
pożądania.
- Vanesso – jego spokojny głos, tak
bardzo uwielbiałam jak do mnie mówił chociaż nie robił tego
często bo większość naszych spotkań to ja gadałam. – Dlaczego
nadal jesteś z nim, przecież traktuje cie okropnie.
- Joe… - chciałam aby nie przestawał
mówić – miłość jest silniejsza ode mnie, kocham go nawet nie
masz pojęcia jak bardzo. Wiem że źle robię ale nawet jeżeli z
nim skończę nie będę miała się gdzie podziać.
Joe złapał ogromną ilość powietrza
do płuc po czym wstał wytrzepał spodnie z okruszków i wyrzucił
karton po soczku do kosza znajdującego się około metr od ławki.
Powiedz coś jeszcze. Chce tak bardzo usłyszeć twój piękny męski
głos. Ale jeszcze bardziej chce żebyś mnie dotknął.
- Vanesso – przeszedł mnie kolejny
dreszcz – twoje historie z miesiąca na miesiąc są coraz
brutalniejsze nie podoba mi się to. Mam nadzieje za miesiąc
usłyszeć coś miłego – lekko nachylił się nade mną a moje
serce zaczęło walić tak mocno, że miałam uczucie jakby zaraz
miało wystrzelić na zewnątrz.
- To nie zależy ode mnie Joe.. –
chętnie chwyciłabym go za rękę i prosiła aby nie odchodził ale
nie mogłam.
- do następnego mała – machnął mi
ręką, odwrócił się ale nie odszedł
- Tak, do następnego – uśmiechnęłam
się i przechodząc obok niego do jego kieszeni w spodniach włożyłam
małe pudełeczko. Dotknęłam go. Ale to nie było to samo oczucie
które towarzyszy mi kiedy on dotyka mnie.
Joe tylko się uśmiechnął i
odeszliśmy w dwie różne strony. Wsiadając do samochodu widziałam
jak stoi w roku ulicy i otwiera pudełeczko. Wiedział gdzie stoję
samochodem popatrzył w moją stronę i uśmiechnął się machając.
Nie było możliwości żeby mnie zobaczył ale ważne, że ja widzę
jego. Ruszyłam i pojechałam do domu. Myślę, że spodobał mu się
prezencik z okazji rocznicy naszego spotkania kiedy po raz pierwszy
cała obolała zwierzałam się mu z tego co robi ze mną mąż kiedy
chce się kochać. Joe słuchał uważnie wtedy wiedziałam że mogę
mu zaufać. Miesiąc później widziałam go z dwoma soczkami na
ławce na której byliśmy wcześniej usiadłam obok i usłyszałam
od niego „ myślałem że już nie przyjdziesz” I od tamtego
czasu nasze comiesięczne spotkania wyglądają podobnie. Tylko
zawsze przychodzę z inną historią.
ROZDZIAŁ DRUGI
Był sobotni wieczór. Właśnie
brałam kąpiel kiedy usłyszałam otwierające się drzwi domu
odgłos kurtki padającej na ziemie i wtedy wołanie pociągająco
groźnym głosem.
- Vanesso ! Vanesso ! – krzyczał
spokojnym tonem mój mąż.
Po chwili usłyszałam kroki. Zbliżał
się do drzwi od łazienki. Z przyzwyczajenia nie zamknęłam drzwi.
Klamka nagle zaczęła się przekręcać. Leżałam w wannie bez
ruchu i czekałam tylko kiedy drzwi się uchylą i zobaczę swojego
męża. Drzwi otworzyły się całkiem a Alex stanął w przejściu
przyglądając się mojemu nagiemu ciału. Kiedy ujrzałam jego
erekcje widoczną przez materiał spodni podnieciłam się i moja
ręką zaczęła jeździć po moich udach. Wtedy spojrzałam na niego
ponownie z pożądaniem.
- No już Vanessa – powiedział
równie podniecającym tonem, widział że kiedy nim mówi podniecam
się coraz bardziej – wyskakuj z wanny i zrób mi pokaz u mnie w
sypialni.
Tak pokaz. Na śmierć zapomniałam.
Sobotni pokaz dla męża. Wymyślił to bo ja wymyśliłam że tylko
raz w miesiącu może sprawiać mi ból analny.
- Idź do siebie, zaraz przyjdę –
odpowiedziałam podnosząc się i wychodząc z wanny
Kiedy stałam na zimnych i mokrych
kafelkach podszedł do mnie dotknął mojej łechtaczki, która
zaczęła pulsować. Pieścił mnie a ja musiałam złapać się jego
ramion żeby utrzymać równowagę. Robił to tak łagodnie i szeptał
mi do ucha podniecające zdania. Zaczęłam cicho pojękiwać. Czy
dzisiaj on chce brać udział w moim ‘’pokazie’’ ? Ręka
która przed chwilą pieściła moją myszkę wylądowała teraz w
jego ustach.
- Dawno Cie nie posmakowałem –
uśmiechnął się z pożądaniem.
O nie kocham jego język kiedy znajduje
się na mojej myszce a jeszcze bardziej kiedy trafia w punkt G. O
matko. Jeśli dzisiaj jego palce i język łagodnie zaspokoją mnie
będę w siódmym niebie. Alex po chwili wyszedł z łazienki
zamykając za sobą drzwi. Wtedy wytarłam się ubrałam bieliźnie i
seksowną koszulkę. Kiedy zbliżałam się do jego pokoju usłyszałam
jak puszcza z ipada spokojną muzykę. Zapukałam do jego drzwi.
Otworzył mi chwycił za nadgarstek prawej ręki przyciągnął do
siebie pocałował namiętnie lekko gryząc moją wargę po czym
popchał mnie na łóżko. Usiadł na fotelu który znajdywał się
naprzeciwko łóżka. Znowu miałam się zabawiać sama a on tylko
miał się przyglądać. Patrzył na mnie z pożądaniem, ale nic nie
robiłam. Wtedy podszedł do łóżka. Patrząc nie niego nie wiem
czemu podniecałam się coraz bardziej. Położył swoją rękę na
mojej lewej piersi i zaczął lekko ściskać sutka, wtedy zaczęłam
cicho wzdychać. Podobało mu się to.
- Alex.. całuj mnie !
- Gdzie kochanie? – to pytanie mnie
zdziwiło. Czy to ja mam dziś dominować?
- Tu – wskazałam palcem na sterczące
już z podniecenia sutki – i tu – pokazałam lekko ocierając
moją łechtaczkę.
Alex uśmiechnął się i przygryzł
dolną wargę. Najpierw zostawił na mojej szyi dużą czerwoną
malinkę. Uwielbiałam kiedy to robił. Ahh Alex już zapomniałam
jaki jesteś czasem delikatny. Powoli zszedł do moich piersi i
zaczął ssać moje sutki najpierw prawej piersi a potem lewej.
Robiłam się coraz bardziej mokra. Ahh Alex… Jego pocałunki
zaczęły muskać mój brzuch aż w końcu miejsce które już
wriowało od jego pocałunków. Alex powoli zaczął zataczać kółka
wokół mojej łechtaczki. Był delikatny i spokojny. Coś się
zmieniło albo po prostu ma zły humor. Delikatnie wkłada we mnie
palec. Porusza nim powoli dalej liżąc moją łechtaczkę.
- Alex .. – mówię próbując złapać
dech w piersiach
- słucham Vanesso ? – przez chwile
przestaje mnie pieścić jężykiem ale dalej porusza we mnie palcem
a kciukiem pieści moją łechtaczkę.
- chce Cie poczuć w sobie..
- Jak bardzo tego pragniesz?
- tak bardzo, że jeśli sam tego nie
zrobisz rozbiore się i sama na Ciebie nabije – powiedziałam to
szybko i z pożądaniem. Wtedy Alex lekko zachichotał. Ale nie kazał
mi robić tego co powiedziałam rozebrał się i powoli wszedł we
mnie. Czółam że jest twrady i powoli wchodził we mnie i
wychodził.
- chcesz szybciej Vanesso? – pytał
patrząc mi w oczy
Kiwnęłam tylko głową a on zaczął
poruszać się we mnie szybciej. Czekałam kiedy dojdę.
- Vanesso dojdź dla mnie – Alex
mówił podniecającym tonem.
O matko zaraz eksploduje. Po kilku
sekundach doszłam. Czułam się znakomicie. Na początku odleciałam
wysoko w kosmos aby potem znów runąć na łożko i mieć dreszcze z
roskoszy. Alex wyszedł ze mnie i spuścił mi się na brzuch. O
matko Alex w końcu zaczął być delikatny. Ale mimo tego przez
moment w którym dochodziłam nie myślałam o moim mężu tylko o
Joe. Sama myśl o tajemniczym Joe któremu opowiadałam historie
przyprawiała mnie o dreszcz podniecenia.
Alex po tym jak doszedł położył się
na swoje łóżko, a ja wiedziałam że na mnie już pora. Poszłam
do łazienki musiałam wziąć szybki prysznic żeby zmyć z brzucha
spermę męża. Brałam prysznic około 10 minut myjąc każdy mokry
zakamarek mojego ciała. Przez chwile stałam z głową podniesioną
ku górze, a ciepła woda spływała po całym moim Ciele. Po
prysznicu obwinęłam się ręcznikiem i poszłam do swojego pokoju.
Tęskniłam za przytulaniem kogoś podczas snu ale nic nie mogłam na
to poradzić czasem nawet płakałam i wtedy miałam ochotę iść do
pokoju męża ale wiedziałam jak to się skończy i tylko stałam
pod jego drzwiami słuchając jak jego łóżko tylko skrzypi kiedy
przekłada się na drugi bok. Dzisiaj jednak nie poszłam do niego.
Nie tęskniłam. Cieszę się że mnie dotknął. Że poczułam go w
sobie. Tak dawno mi tego nie dawał. Nie pamiętałam jak to jest
mieć pulsującego kutasa w pochwie. Odkąd wzięliśmy ślub tylko w
noc poślubną czułam go w sobie potem były tylko sztuczne kutasy.
ROZDZIAŁ TRZECI
Październik
Jest znowu pierwszy piątek nowego
miesiąca, a ja jestem właśnie w pracy. Składam ostatnie papiery
biorę lunch i idę do parku w stronę naszej ławki. Dzisiaj czas
żeby Joe opowiedział mi historię. Widzę go jak siedzi na ławce
zapatrzony na dzieci bawiące się w fontannie. Podchodzę siadam
obok niego a on bez słowa podaje mi sok pomarańczowy. Czekam aż on
pierwszy coś powie. Kiedy już przestaje mieć nadzieje że się
odezwie słyszę jego namiętny i głęboki głos.
- Vanesso, nie mam dla Ciebie historii
– patrzy nadal przed siebie
- A ja nie wiem co mogę Ci
opowiedzieć. Mój mąż kochał się ze mną w końcu spokojnie i
czule.
- cieszę się, może w końcu
zrozumiał. – powiedział patrząc na mnie
Otwierając sok oblałam się. Zaczęłam
nerwowo szukać w torebce chusteczek wtedy Joe podał mi jedną.
Kiwnęłam głową i wytarłam się. Joe cały czas mi się
przyglądał. Szkoda że zapomniał o rocznicy naszego spotkania
miesiąc temu ale cóż może miał ważniejsze sprawy na głowie i
nie przejmował się kobietą od historii erotycznych. Nie mamy o
czym rozmawiać, aż naglę słyszę jak mówi coś sam do siebie.
- Hmm ? – pytam wyrzucając do kosza
zużytą chusteczkę.
Joe patrzy na mnie i po chwili mówi
- Vanessa na pewno dobrze Ci z twoim
mężem?
- Dlaczego o to pytasz – zaciekawiło
mnie jego pytanie i ten wzrok współczujący mi.
- po prostu wydaje mi się, że
cierpisz czasem przez niego – patrzy na mnie swoimi szarymi oczami
aż przechodzi mnie dreszcz.
- Jak już kiedyś Ci mówiłam kocham
go i nie ważne co będzie mi robił nadal będę go kochała.
- Rozumiem… - odwrócił nagle wzrok
i zaczął na nowo przyglądać się dzieciom bawiącym się koło
fontanny.
Dzieciaki wrzucały do fontanny grosiki
i wypowiadały życzenia. Pamiętam kiedyś zażyczyła sobie mieć
dobrego księcia z bajki. Nie jestem pewna czy mój mąż nim jest
ale teraz już wiem, że czasami potrafi być kochany i czuły, za to
go kocham. Joe siedział bez ruchu kiedy siadałm obok lekko musnął
moje kolano. O KURWA JOE NIE! Przeszedł mnie dreszcz i znów to
poczułam. Mam męża a jednak chcę aby Joe dotykał mnie i
całował. Wiem, że to nie jest możliwe. Wiem o nim bardzo mało.
Znam tylko kobiety z jego historii z którymi się pieprzył i
zazdroszczę im. Przyszedł czas żeby się pożegnać. Dzisiejsze
spotkanie było inne niż zwykle. Czuje, że za miesiąc już go tu
nie będzie. Wsiadając do samochodu widziałam go znowu wtedy już
mi nie pomachał. Widziałam, że patrzy ale nie uśmiecha się. Coś
jest nie tak. Wracając do domu zadzwonił mi telefon zatrzymałam
się na poboczu i odebrałam. Dzwonił jakiś nieznany numer.
- Tak słucham?
- panna Vanessa Kinley? – usłyszałam
głos młodej kobiety.
- Tak to ja, o co chodzi? – byłam
cała zestresowana, o co może chodzić?
- jestem z pogotowia, pani mąż w
drodze do pracy miał wypadek.. Jest w stanie.. – w tym momencie
zaparło mi dech w piersiach a łzy napłynęły mi do oczu – jest
w stanie krytycznym..
Szok! Mój mąż… myślałam, że się
poryczę ale zatrzymałam łzy.
- będzie żył ?! – zapytałam z
lekko drżącym głosem
- tak ale .. – o matko boska jest
„ale” – ale.. kiedy miał wypadek złamał sobie prawą rękę,
i ma paraliż od pasa w dół.
Matko święta Alex na wózku !
zaczęłam płakać. To nie może być prawda. Mój mąż jest
kaleką?
- proszę podać adres a zaraz przyjadę
Pielęgniarka podała adres szpitala i
po piętnastu minutach byłam już na miejscu. Zameldowałam się
jako Vanessa Kinley. Pielęgniarka, z którą rozmawiałam przez
telefon zaprowadziła mnie do Sali, w której leżał mój mąż.
Kiedy weszłam i zobaczyłam jak leży pod kroplówką uśpiony
podbiegłam usiadłam na krzesełku obok łóżka i złapałam go za
rękę. Tak bardzo chciało mi się płakać. Kiedy pielęgniarka
wyszła wtuliłam się w niego i płakałam.
- Alex.. dlaczego ty.. dlaczego.. –
płakałam wypowiadając co chwila jego imię.
Po chwili przyszła pielęgniarka i
powiedziała, że mój maż jeszcze nie może wyjść ze szpitala, a
ja musiałam wrócić do domu ponieważ musi przejść kilka ważnych
operacji. Nie mogłam nic na to poradzić pocałowałam go w policzek
z myślą, że to poczuł i wyszłam. Wsiadając do samochodu miałam
łzy w oczach a kiedy już siedziałam w nim zaczęłam płakać
wtedy ktoś zapukał do szyby samochodu. Wytarłam oczy i spojrzałam
w bok. Na początku nie wierzyłam. To był Joe. Otworzyłam okno a
on poklepał mnie tylko po głowie. Za bardzo cierpiałam żeby ten
dotyk przyprawił mnie o dreszcz. Joe patrzył na mnie współczującym
wzrokiem. Nic nie mówił dał mi duże pudełko i odszedł machając
ręką. Moje zdziwienie było ogromne. Zamknęłam okno i postawiłam
pudełko na kolana. Kiedy otworzyłam zobaczyłam ślicznego
malutkiego śpiącego kotka. O matko Joe wiedział że lubię kotki i
zrobił mi taki prezent. Kotek do obroży miał zaczepioną kartę
To z okazji naszej rocznicy.
Mam nadzieje, że Ci się podoba,
nazwij go jak chcesz, i kochaj tak jak Alexa.
~ Joe
Wzruszyłam się. Nigdy nie
pomyślałabym że Joe zrobi coś takiego dla mnie. Nie zamykając
pudełka postawiłam je na siedzeniu dla pasażera i pojechałam do
domu. Wieczorem siedząc cicho w salonie kot chodził po całym
narożniku. Czasami był tak zabawny jak się bawił różnymi
rzeczami. Kiedy na niego patrzyłam zawsze myślałam o chłopaku z
ławki w parku a mianowizie chodzi mi o Joego. Mój mąż leży teraz
w szpitalu nie zdając sobie sprawy że jest po narkozą. Kiedy tylko
o tym pomyślę zaczynam płakać. Jestem tak zdenerwowana, że nie
mam apetytu. Jeśli operacje pójdą nie tak mogę go stracić a to
będzie najgorsze co mogło by mi się stać. Kiedy przeglądałam
skrzynkę pocztową otrzymałam email od Joego
Adresat: Joe Makilson
Data: 5 października 20:47
Odbiorca: Vanessa Kinley
Witaj Vanessa.
Mam nadzieje, że rocznicowy prezent Ci
się spodobał.
Jeśli myślałaś że zapomniałem
byłaś w błędzie czekałem na odpowiedni moment.
Do zobaczenia za miesiąc
X.O.X.O Joe
Adresat: Vanessa Kinley
Data: 5 paździrnika 20:58
Odbiorca: Joe Makilson
Joe !
Prezent jest niesamowity, kocham tego
kociaka chyba mocniej niż mojego męża.
Cieszę się, że pamiętałeś. Mój
mąż miał wypadek i jest w krytycznym stanie ale kotek potrafi
mnie pocieszyć.
Jeszcze raz dziękuję
Vanessa
Po tym jak wysłałam email poszłam
wziąć 10 minutowy prysznic. Ubrałam się w koszulę nocną i
poszłam spać do pokoju męża. Na początku tylko się wierciłam
bo na myśl o tym wypadku nie mogłam zmrużyć oka. Wtedy kot
przyszedł do mnie położył się obok i zaczął cicho mruczeć a
ja zasnęłam w mgnieniu oka. Śnił mi się Joe jak podchodzi do
mnie całuje i dotyka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz