Wspaniale,
kolejny dzień beznadziejnej szkoły, w której moim jedynym pocieszeniem jest to,
że dzisiaj mam lekcje geografii z najlepszym profesorem w tej szkole. Dzień jak
co dzień pobudka o 5:00 nad ranem, mycie włosów, codzienny makijaż, śniadanie,
kawa, książka. Później po 7:00 wsiadam w auto zdołowana tym, że muszę jechać do
tych idiotów odpalam silnik mojego Audi i jadę 20km do miasta, żeby wysłuchiwać
gadania na mój temat i patrzeć na fałszywe twarze niegdyś moich dobrych kolegów
i koleżanek.
Pierwsza
lekcja jest kompletnie nudna. Język angielski, który chyba tylko ja w tej
klasie rozumiem i mam go w małym palcu. Profesor od angielskiego zwykle mi
zadaje pytania, na które potrafię odpowiedzieć bez zastanowienia. I tak właśnie
mija moja pierwsza lekcja.
Druga
lekcja to matematyka. Cóż na mat-geo jest rozszerzona więc trochę bardziej
muszę skupić się na zadaniach, notatkach i tłumaczeniach Pani Profesor. Jakoś
udaje mi się nawet zdobyć pozytywną ocenę za zrobienie kilku zadań na lekcji.
Pod koniec zajęć nie myślę już o niczym.
Lekcja
trzecia. Geografia. Serce bije mi coraz szybciej, kiedy słyszę dźwięk dzwonka
oznaczającego przerwę. Ne wiem dlaczego czuje mocną ochotę, żeby pójść do
gabinetu Profesora Szymskiego i pieprzyć się z nim przez długi czas. Cóż to
bardzo niemoralne ale co mi szkodzi? Spróbować..
Przez
całą przerwę chodzę po szkolę z przyjaciółką, która opowiada mi o swoim
wspaniałym chłopaku. Cóż tylko jej przytakuje bo tak naprawdę nie obchodzi mnie
to co do mnie mówi, myślami jestem już w pierwszej ławce, w gabinecie nr. 3.
Dzwonek na lekcje. Moje serce bije coraz mocniej. Staje pod klasą jako
pierwsza. Zdejmuję kurtkę już przed wejściem, żeby pokazać moje krągłe pośladki
zamaskowane pod krótką czerwoną spódniczką w kratkę. Wysokie obcasy sprawiają,
że moje nogi wyglądają na szczuplejsze i mega długie.
Zaglądam
przez ramię kiedy słyszę poruszający się pęk kluczy. Widzę Pana Profesora
zmierzającego w kierunku klasy. Na razie jeszcze mnie nie widzi, więc odwracam
wzrok i udaję zamyśloną. Po kilku sekundach staje przy drzwiach, moje nogi drżą
przez to jak blisko mnie się teraz znalazł. Patrzy na mnie z lekkim uśmiechem,
a ja seksownie przegryzam wargę. Nie zwracam uwagi na całą moją klasę, która
rozmawia za moimi plecami na oklepane tematy. Ja i mój profesor. Patrzę
znacząco na klucze w jego dłoni, a on powoli okrąża zamek od drzwi patrząc mi w
oczy po czym wkłada klucz do dziurki, tak mocno i gwałtownie, że wydobywam z
siebie cichy jęk zadowolenia, który mógł usłyszeć tylko on. Wtedy uśmiecha się
do mnie szerzej i otwiera drzwi, puszczając mnie do klasy przodem. Nie jestem w
stanie iść, więc klasa mija mnie i wchodzi pierwsza, w czas kiedy ja stoję i
pożeram spojrzeniem mojego profesora.
- Viktoria? – mówi opanowanym tonem
- T..tak… - przygryzam wargę
- wchodzisz?
- Mogłabym Panu zadać takie samo pytanie – mówię to cicho po
czym wchodzę do klasy czując wracającą do mnie pewność siebie.
Za
plecami słyszę cichy pomruk. Spodobała mu się moja dogryzka, dobrze. Siadam w
pierwszej ławce, ale nie centralnie przed biurkiem. Ta ławka stoi bardzo blisko
tablicy, praktycznie na równi z biurkiem. Zakładam nogę na nogę odsłaniając
lekko kawałek mojego biodra. Zaciskam uda kiedy widzę, że profesor przelatuje
spojrzeniem całe moje ciało. Mógłby robić z nim wszystko.. Jeśli tylko by to
zaproponował.
Lekcja
przebiega spokojnie. Profesor nie wstaje zza biurka, co nie zdarza mu się
często. Patrząc na mnie trzyma ręce na swoim kroczu, chyba wiem dlaczego.
Cieszy mnie poczucie tego jak działam na tego mężczyznę. To nakręca mnie
mocniej. Przygryzam wargę i poruszam się na krześle za każdym razem kiedy nasze
spojrzenia stykają się. Na końcu mówi coś o konkursie geograficznym. Nikt z
mojej klasy się nie zgłasza, ale ja postanawiam być wyjątkiem.
- Jestem zainteresowana – uśmiecham się najsensowniej jak
umiem, wiem że moje spojrzenie wręcz ocieka pożądaniem.
- Dobrze Pani Viktorio, w takim razie zostanie Pani po
lekcji, omówimy szczegóły. – poprawia swoją koszulę, poluźniając lekko krawat.
Dzwonek,
klasa wychodzi, ja nadal siedzę w ławce. Profesor idzie do szafki przy
drzwiach, wyciąga podręczniki z geografii a przy okazji zamka drzwi, nie
odwracam się ale słyszę, że zamek też zostaje zamknięty. Cała drżę. Nie
wytrzymam.. Podchodzi do mnie od tyłu, kładzie podręczniki obok mnie na ławce,
po czym jego ręce znajdują się na moich ramionach, opuszczając moje ramiączka
powoli w dół. MAAATKO! Nie wierzę w to co się dzieje, ulegam. Przychylam głowę
w bok i rozkoszuję się pod jego dotykiem.
- Pouczymy się teraz, niegrzeczna uczennico – nachyla się i
gryzie mnie w ucho, po czym zaczyna całować moją szyję.
- T..tak Panie profesorze… - oddycham ciężko i poddaje się
mu całkowicie.
- Ale w trochę inny sposób.
Podnosi
mnie nagle i stawia przy stojaku na mapy, który jest przymocowany do podłogi.
Każe mi czekać a kiedy wraca przywiązuje moje nadgarstki do szczytu stojaka.
Drżę i cicho wzdycham kiedy opiera się o mnie swoim ciałem i czuję przez
materiał jego spodni, jak erekcja rozsadza mu spodnie. Delikatnie wypycham
biodra w tył, żeby poczuć to mocniej. Mam tak mokro, że czuję jak moje soki
spływają po udzie. Profesor zaciąga spódniczkę wysoko i dłońmi zaczyna masować
moje biodra. Pojękuję kiedy jego palce zbliżają się do najbardziej mokrego w
tym momencie obszaru na moim ciele. Naglę słyszę, że otwiera szafkę, która
zawsze zamknięta jest na klucz. Po chwili do buzi wkłada mi satynowy materiał,
który zamyka mi usta. Cwane. Pojękuję bo podniecenie już tak ze mnie kipi, że
mam wrażenie jakbym zaraz miała osiągnąć orgazm. Słyszę za sobą rozpinający się
rozporek, czekam z niecierpliwością, aż wypełni mnie, usunie poczucie pustki. I
nagle jego dłonie pozbywają się ze mnie dolnej części bielizny, a jego penis
delikatnie dotyka wejścia do mojej cipki. Kilka sekund później wchodzi we mnie
gwałtownie i mocno. Stłumiony krzyk wydobywa się z moich ust. Pieprzy mnie
szybko i bardzo mocno. Po chwili chwyta moje włosy i ciągnie moją głowę w tył.
Plecy wyginają mi się w łuk a biodra unoszą wyżej. Penetruje mnie jeszcze głębiej,
mocniej. Ból jaki sprawia mi przy ciągnięciu za włosy jest przyjemny. Jego
penis jest idealnie dopasowany do mnie.
- Jesteś moja. Nikt inny nie może pieprzyć Cię tak jak ja,
rozumiesz?
Przytakuję
głową, tłumiąc swoje jęki rozkoszy w satynowy materiał, który przez cały czas
mam w ustach. Poruszamy się zgodnie tyle, że profesor robi to
z większą siłą. Czuję, jak zaczyna dochodzić do mnie fala rozkoszy.
Wtedy słyszę jego szept, cichy ale ostry.
- Teraz.. – wchodzi we mnie najgłębiej, szczypie mnie w
łechtaczkę, a mnie ogarnia najwspanialej uczucie na świecie.
Chwile
po mnie on także szczytuje wypełniając mnie ciepłym nasieniem. Ciągnie moją
głowę w tył, nadal będąc we mnie zaczyna mnie całować, kiedy przestaje już
całkiem wychodzi ze mnie, a z moich ust wymyka się ostatnie westchnienie. Przez
chwilę nie mogę utrzymać się na obcasach kiedy rozwiązuje mnie i wyciąga mi z
ust satynowy materiał, chowa wszystko z powrotem do szafki. Pośpiesznie
poprawiam swój strój, tak aby sprawiał wrażenie nienaruszonego. Podchodzę do
profesora i zanim wyjdę z klasy składam na jego usta, namiętny pocałunek, jako
wiadomość, że to nie była nasza ostatnia przygoda. Biorę torebkę i książki z geografii,
po czym wychodzę z klasy jak gdyby nigdy nic. Jestem ciekawa kiedy zauważy, że
całując go, podrzuciłam mu w teczkę mój numer telefonu.

I tak powinno być
OdpowiedzUsuń