Dzwonek telefonu obudził Samantę z głębokiego snu. Zerwała się z łóżka, gdyż dzwonił telefon służbowy. Podeszła szybko do komody w sypialni i wzięła iphona do ręki. To Jack, szef.
- Słucham szefie? - powiedziała jeszcze zaspanym głosem
- mamy dla Ciebie bardzo ważne zlecenie Sama, kiedy najszybciej mogłabyś się zgłosić do agencji?
Samanta spojrzała na zegarek. CHOLERA JUŻ 11:00.
- za około godzinę powinnam być - uśmiechnęła się delikatnie do telefonu i otworzyła szafkę z bielizną wyciągając jakikolwiek stanik i majtki. Odkąd nie spotykała się z nikim, nie przykładała zbytniej uwagi na to, żeby pod ubraniem mieć seksowną, dopasowaną bieliznę.
- Super, czekamy na ciebie sprawa jest na prawdę pilna - Jack odłożył słuchawkę
- jak zwykle PILNA SPRAWA - powiedziała do siebie prychając pod nosem
Jack ostatnio często wołał ją do siebie pod pretekstem pilnej sprawy, a kiedy w pośpiechu docierała do agencji okazywało się, że sprawa nie była warta jej tak szybkiej organizacji i doskonale wiedziała, że stać ją na coś więcej niż łapanie gówniarzy, na paleniu fajek w miejscu niedozwolonym, czy przyłapaniu pary gejów na gorącym uczynku za galerią handlową w ukrytym monitoringu. Marzyło jej się przyjście szczebel wyżej i łapanie różnych przestępców, morderców, organizatorów orgii, cóż w ostatnim przypadku widoki mogłyby być bardzo Ciekawe.
Dość przemyśleń, Samanta zabrała ze sobą do kuchni leginsy, które doskonale podkreślały jej okrągłe nie za duże pośladki, i zwiewną koszulkę sięgającą trochę za pas. W kuchni nastawiła kawę i wrzuciła warzywa na patelnię, kiedy śniadanie się przygotowywało poszła do łazienki. Wzięła błyskawiczny prysznic, będąc jeszcze w ręczniku spięła długie, czarne włosy w wysoki kucyk sięgający jej do łopatek, pomalowała oczy delikatnie i poprawiła kontur brwi. Popatrzyła na siebie chwilę w lustrze i dotknęła swojej szyi na której była dość pokaźna blizna. Patrzyła na bliznę przypominając sobie kto ją zrobił, i co miłość jest w stanie zrobić z człowiekiem. Wzięła głęboki wdech i wyszła z łazienki nucąc pod nosem "Nine Ich Nails - Closer".
W kuchni podeszła do ekspresu i wyciągnęła z niego gotową już kawę, zrobiła łyk, zamieszała warzywa na patelni i usiadła przy laptopie, pijąc kawę przeglądała różne wiadomości. Od tych szczęśliwych, w których mówiono o odnalezieniu zaginionej dziewczynki, poprzez te polityczne, do tych gorszych o atakach terrorystycznych, o gwałcie na młodej kobiecie i okrutne wycięcie jej litery S na plecach oraz poderżnięciu jej gardła. Samatna przez chwilę patrzyła na nagłówek i przez myśl przeszło jej coś co wydawało jej się absurdalne i niemożliwe, coś od czego uciekła już dawno temu. Zamknęła szybko laptop, wzięła warzywa z patelni, zjadła je szybko.
- cholera 12:40 nie zdążę! - syknęła do siebie
Szybko ubrała Czarny stanik w motywy szarych kwiatów i białe koronkowe figi. Na to nałożyła ubranie, które wcześniej sobie przygotowała. Zapięła w pasie nerkę, włożyła do niej służbowego iphona i swojego smartfona. Wzięła kluczyki z przed pokoju, ubrała sportowe buty i wyszła z mieszkania.
Zbiegła po schodach z 4 piętra, bo nie miała czasu na jechanie windą. Zeszła na parking w podziemiach bloku. Podeszła do auta i chicho przeklęła. Miała wyrysowane na tylnych drzwiach S. T.
- jebane gówniarze z osiedla!
Weszła do samochodu, sprawdziła godzinę 11:53. Cholera będę musiała się pośpieszyć no cóż. Wyjechała z parkingu i wjechała na drogę. Jechała jak wariatka, co chwila wyprzedzając nowe auta. Dojechała pod agencje o 11:59. Zaparkowała na swoim miejscu i wjechała windą na 11 piętro wielkiego budynku. Idąc do siedziby szefa przywitała się jeszcze z Sun, asystentką szefa. Wpadła do biura nie pukając.
Jack podskoczył z zaskoczenia i szybko zamknął laptop. Pewnie znowu oglądał te swoje paskudne gołe baby i porady "jak szybko powiększyć rozmiar penisa". Ohyda.
- Samanta! Wiesz od czego jest kółeczko na moich drzwiach?!
- Ta.. Do tego czego nie robiłeś od wieków - uśmiechnęła się drwiąco - nie martw się niektórzy też nie pukają i zostaje im tylko beznadziejne oglądanie obleśnych pornusów i spuszczanie się do chusteczek pod biurkiem
- A ty jak zawsze wredna i uszczypliwa!
- No cóż.. - Podeszła do regału i zaczęła przeglądać książki
- A wiec Sama, jak już mówiłem mam coś dla Ciebie, podejdź
- Jeśli to znowu para homoseksualistów bzykających się w tyłek, albo jakieś gówniarze to od razu składam wypowiedzenie! - Podirytowana sytuacją w firmie usiadła wzdychając głośno
- Postanowiłem, że zajmiesz się tym razem czymś lepszym
-hmm..? - Zaciekawiona wyciągnęła dłoń po papiery
- Gwałciciel, morderca i artysta.
- Tomas Ridel? - Serce zabiło jej mocniej.
- Tak w prasie i Internecie ukazał się artykuł o tylko jednej ofierze, ale w ciągu miesiąca było ich wiele więcej, każda miała podobne ślady na Ciele i każdą łączyło jedno...
- Podcięte gardło..- przerwała mu nagle
- otóż to.. nie są to przypadkowe ofiary zwykle
- Młode dziewczyny około19 lat?
-Tak jest, widzę, że szybko zapoznałaś się z dokumentacją.
-T..tak jakieś konkretne ślady?
-Oczywiście morderstwa są dokonywane w pobliżu Jackson street zwykle uliczki obok, morderca uwielbia bawić się koło 3:36 zgony ofiar bardzo często identyfikowano około 4:30. Morderca obok ofiar zawsze zostawia złote kolczyki w kształcie kotów. Nie wiemy o co może mu chodzić. Ostatnia ofiara była znaleziona przy Prolex street to jest uliczka wychodząca z Jackson, poprzednie ofiary były znajdowane we wcześniejszych uliczkach przyłączonych do tej głównej. Jeśli morderca działa tak jak myślimy to następne morderstwo będzie przy Trexors Street. Musisz być czujna i obserwować te uliczki, są na prawdę małe i zwykle zakończone ślepym zaułkiem więc łatwo będzie Ci go złapać.
- Przewidzieliście kiedy będzie następne morderstwo?
- Tego nie wiemy więc chciałbym żebyś już od dzisiaj była tam w nocy i po prostu czekała.
- Dobrze, Dziękuję - wzięła dokumenty i wyszła z biura
Szła przez główne pomieszczenia budynku, myśląc nad sprawą, Tomas Ridel, poderżnięte gardła, młode dziewczyny, ze zdjęć wynikało, że cały czas wybierał te ciemnowłose, złote kolczyki w koty. Wszystko by się zgadzało ale nie pozwalała tej myśli powrócić.
Po drodze do domu wstąpiła jeszcze po jakieś zakupy. Kiedy wróciła nastawiła kurczaka na obiad i kilka ziemniaków. Położyła się na kanapie w salonie i włączyła TV. Oglądała jakieś głupie seriale melodramatyczne. Po pewnym czasie poszła zjeść obiad i podczas jedzenie znów przeglądała papiery ze swojego zlecenia. Pominęła również fakt, że każda ofiara miała na Ciele wyciętą inną literę. Ofiar było 6. Samanta przejrzała zdjęcia i spisała litery. "T, S, A, A, M,N" Na razie nic jej to nie mówiło. Wróciła więc do łóżka i zasnęła na kanapie.
Obudziła się około 19:40. Wzięła laptop i postanowiła, że sprawdzi pocztę. Wtedy zaskoczyła ją zasypana skrzynka odbiorcza wiadomościami od T.R.S.C. Nie wiedziała kto to dopóki nie otworzyła pierwszej wiadomości. Jej zdjęcie jako młodej dziewczyny w seksownym stroju roześmiana, zakochana obok on.. jej kochany, jedyny któremu mogła oddać całą siebie. Tomas.
Otwierała każde kolejne wiadomości, w których były kolejne zdjęcia z ich wspaniałego życia. Jednak ostatnia wiadomość z datą wczorajszego dnia, lekko ją przeraziła. Krew, nóż, dłonie mężczyzny, wyżej zakrwawiona koszula i zapłakane oczy Tomasa. Naraz wspomnienia wróciły.
~~
- Chodź kochanie! nie jestem naćpany! JA CIĘ KOCHAM!
-ODEJDŹ ODE MNIE ĆPUNIE! OBIECAŁEŚ! - krzyczała przez łzy
- odejść? - powiedział cicho pod nosem a za jego plecami stali roześmiani koledzy
- Tomas... - Samanta była przerażona
Tomas podchodził do niej powoli wyciągając coś z kieszeni. Kiedy był już bardzo blisko pocałował to namiętnie tak jak robił to zawsze. Podniecenie opanowało ich. Po chwili Tomas przerwał pocałunek.
- Dalej uważasz, że jestem naćpany?
- Tak Tomas! odejdź!
- O nie! Ty dziwko! Jak możesz podnosić na mnie głos. MNIE TWOJEGO PANA TY SUKO! JESTEŚ TYLKO DZIWKĄ, KTÓRĄ POTRZEBOWAŁEM DO PIEPRZENIA! NIE BĘDZIESZ MÓWIŁA MI CO MAM ROBIĆ. DZIWKI SIEDZĄ CICHO W ŁÓŻKU CZEKAJĄC NA SWOJEGO PANA AŻ PRZYJDZIE JE PIEPRZYĆ! JESTEŚ ZŁĄ SUKĄ I PONIESIESZ KARĘ!
Przez jej myśli powracają dramatyczne chwile, otwarty scyzoryk, jego dłoń wysoko, zaraz później rozdzierający ból szyi, krew, dużo krwi, ciemność przed oczami, jego ręce obejmujące ją i szlochanie. Później nie pamięta już nic oprócz tego jak obudziła się w szpitalu.
~~~
Patrząc w zdjęcie na laptopie zasłoniła usta i zaczęła szlochać. Po kilku godzinach przyszła pora aby wyjść i czekać na mordercę. Nie mogła myśleć o nim jako o starym kochanku tylko o okrutnym mordercy kobiet.
Dojechała na Trexors steet, i skryła się za śmietnikami w zaułku. Dochodziła 3:36 nagle usłyszała męski uprzejmy głos i śmiech młodej kobiety. Kiedy zobaczyła parę w ciemnościach widziała, że dziewczyna ledwo trzyma się na nogach. Mężczyzna prowadził ją za rękę, aż w końcu po chwili podał jej pudełeczko.
- To dla Ciebie kochanie, bo jesteś moją kicią. Ostrą kotką.
- AAA! Boże są piękne! - wykrzyczała dziewczyna
- piękne jak ty.
Para zaczęła się namiętnie całować, Samanta wiedziała, co dostała młoda kobieta, znała powiedzenia "ostra kicia". Znała tego mężczyznę. Para zaczęła pieprzyć się przy ścianie niedaleko śmietników za którymi siedziała Samanta.
-Ty moja suko! - Tomas mówił do niej wchodząc w nią szybko i rytmicznie
-Panie!
Pieprzył ją mocno, bił w pośladki, drapał i gryzł po plecach, w końcu wyciągnął cyzoryk i wyciął coś na plecach ofiary, nie protestowała, była tak odurzona jakąś substancją, ze pewnie nie czuła bólu. Baraszkowali tak około godzinę po czym mężczyzna odwrócił ją i wrzasnął.
- PASKUDNA DZIWKO, NIEPOSŁÓŻNA SZMATO, MUSISZ UMRZEĆ, W IMIĘ MOJEJ UKOCHANEJ.
Wyskoczyłam nagle zza śmietników
- Stój i nie dotykaj jej!
- Kto tam jest?! też chcesz zginąć dziwko?!
- Prędzej umrzesz ty! Odejdź od dziewczyny! - Samanta stała z wyciągniętym pistoletem namierzonym na Tomasa.
- Kim jesteś suko, że będziesz się mną rządzić?!
Samanta strzeliła trafiając mu w nogę. Postrzał był niegroźny ale wystarczył, żeby powalić go na kolana. Mężczyzna wrzasnął a Samanta podbiegła do ledwo przytomnej dziewczyny i odgarnęła ją na bok. w telefonie wybrała numer na karetkę. Podeszła do Tomasa.
- Oh, Tomas.. - powiedziała cicho kopiąc scyzoryk który opuścił
- Paskudna dziwka!
- Spokojnie będziesz chodził ale dopiero jak zabiorą Cie do paki.
Tomas milczał przez chwile po czym zaczął szlochać.
-Sama?
Samanta przez chwile nie mówiła nic tylko patrzyła na mężczyznę to już nie był ten sam Tomas Ridel. Był zepsutym, paskudnym mordercą.
- Samanta Cavendish będziesz wspominał moje imię w pierdlu jako osobę, która zniszczyła ci życie!
- Samanta ja Cie nadal kocham.
- nie możesz kochać kobiety którą próbowałeś bezczelnie zabić. Sprawie, że będziesz cierpiał. Obiecuje Ci to.
Samanta poczuła, że tak na prawdę już go nie kocha. wstała i zaczęła go kopać, chciała wyżyć się za wszystko co jej zrobił. Z daleka usłyszała, że nadjeżdża karetka i policja. Uciekła więc stamtąd. Pracowała w tajnej agencji, która tylko łapała przestępców, a kiedy policja było blisko ulatniali się tak aby nikt nie znał ich tożsamości. Po powrocie do domu emocje w niej puściły. Zaczęła płakać a po godzinie płaczu zasnęła w swoim łóżku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz