akt

akt

środa, 22 marca 2017

masked ball

                Minęło kilka dni, był już piątek, a ja zastanawiałam się czy mój profesor zauważył karteczkę z numerem telefonu, którą podrzuciłam mu podczas naszej ostatniej… przygody. Razem z koleżankami czekamy na lekcję geografii. Cicho rozmawiamy o naszych dzisiejszych planach na wieczór. Klub, drinki, mężczyźni dzikie tańce. Zapowiada się super. Nagle dzwoni dzwonek uświadamiając nas, że to początek lekcji. Widzę go po chwili, idzie w naszą stronę, szerokim korytarzem niczym król całej szkoły. Ubrany elegancko jak na mężczyznę przystało. Dzisiaj nie ubrałam się wyzywająco, chciałam żeby zastanawiał, się dlaczego nie mam na sobie krótkiej spódniczki. Jak zawsze staje pod drzwiami o wiele szybciej niż on i czekam, aż je otworzy. Stając obok mnie tylko delikatnie ale zmysłowo się uśmiecha i otwiera je zupełnie normalnie, nie wyczułam w tym żadnego podtekstu.

                Usiadłam razem z dziewczynami w ławce, bo planowałyśmy omówić, kilka spraw związanych z dzisiejszym wieczorem. Chyba rozmawiałyśmy za głośno.

- Viktorio! – powiedział władczym tonem profesor

- T..Tak..?

- Czy ja wam czasem nie przeszkadzam w rozmowie?

- N..nie profesorze my po prostu…

- Rozmawiamy o dzisiejszej imprezie na, którą idziemy. Pan się nie wybiera? – rzuciła szybko koleżanka z klasy nie pozwalając mi się wytłumaczyć

- A do jakiego ciekawego klubu się wybieracie? – Zapytał patrząc na mnie z lekkim błyskiem w oczach

- Fresco, jest nowy w centrum miasta – odpowiedziała druga koleżanka z wielkim uśmiechem

- Rozumiem.. ale teraz zajmijmy się lekcją.

                Zapisaliśmy temat o terenach geograficznych Polski. Profesor gadał coś bez sensu a ja tylko obserwowałam jego, dłonie które mnie dotykały, jego usta które całowały, oczy które przeszywały mnie wzrokiem na wylot, i to zakazane miejsce do którego miałam dostęp, które tak bardzo mnie podnieca i jest w stanie wypełnić pustkę w moim ciele
.
- Pani Viktorio? – powiedział przerywając prowadzenie lekcji

- hmm..? – zamruczałam wyraźnie rozmarzona

- zamierza Pani wrócić na lekcję czy dalej bujać się w obłokach?

                Usłyszałam jak klasa cicho się śmieje, a oczy wszystkich kierują się na mnie. CHOLERA. Czuje, że zaczynam robić się czerwona jak burak i zasłaniam twarz rękoma.

- Przepraszam, zamyśliłam się.

- Widziałem. – Jego wzrok nagle się zmienił, ale już go znałam, pożądanie – a więc Viktorio, jaki jest najbardziej MOKRY.. – na chwilę się zatrzymał żeby chwycić wskaźnik na mapy – teren w Polsce?

- E..m… - nie mogłam nic powiedzieć ani przełknąć śliny stan mojego podniecenia zwiększał się

- Zapraszam do mapy. – wskazał stojak na którym zawieszona była mapa

- T..tak.. – stojak, wspomnienia, sznur, satynowy materiał wszystko wraca a mnie ogarnia chłód.

- A więc  - podaje mi do ręki wskaźnik – proszę wskazać mokre tereny Polski

                 Nie daje się sprowokować i znając odpowiedź na tę pytanie, wskazuję wszystko tak jak ma być, stojąc w bardo kuszącej pozycji, która pokazuje mu każde moje atuty. Delikatnie syczy i siada za biurkiem, prosząc mnie żebym pokazała na mapie jeszcze kilka elementów. Jeden był bardzo wysoko więc musiałam podnieść ręce w górę, specjalnie podniosłam je tak, jak były związane kilka dni temu. Odwróciłam się żeby oddać mu wskaźnik i ukradkiem spojrzałam na jego krocze, które rozsadzała ogromna erekcja. Dlatego usiadłeś.. pomyślałam i z uśmiechem satysfakcji wróciłam do ławki.

                Lekcja do końca przebiegła spokojnie, jak z resztą cały dzień.

                Wieczorem godzinę przed imprezą dostałam sms’a od niezapisanego numeru.

„do zobaczenia dziś, to impreza maskowa, mam nadzieję, że cię znajdę.
Pozdrawiam ~Prof.”

                Moje serce zaczęło bić szybciej. ODEZWAŁ SIĘ, ZAUWAŻYŁ. Usiadłam na łóżku i jeszcze kilka razy przeczytałam wiadomość, uspokajając się. Czułam jak między moimi nogami na samą myśl spotkania go, robi się wilgotno.

„czerwona sukienka, czarna koronkowa maska z dwoma diamencikami, powodzenia w szukaniu
Również pozdrawiam ~ V.”

                Nie dostałam już  odpowiedzi. Godzina minęła mi szybko, ponieważ musiałam się cała przygotować. Seksowna bielizna. Krótka czerwona sukienka, wyzywający makijaż, włosy rozpuszczone i maska. Wyszłam z domu i dołączyłam do dziewczyn. Dojechałyśmy do klubu, lekko spóźnione więc większość ludzi już się bawiła, kiedy tam weszłyśmy. Czułam jak zjadają mnie nerwy a także podniecenie. Gdzieś tu jest, szuka mnie.

                Bawiłyśmy się już dobrą godzinę, trochę alkoholu i zapomniałam o całej sytuacji. Nagle tańcząc zauważyłam mężczyznę, stojącego przy ścianie, obserwował mnie z lekkim uśmiechem. Miał na twarzy złotą maskę, widziałam jego wzrok, obserwował mnie już zapewne jakiś czas. Podniósł rękę do ust i wskazał ciszę, po czym ruszył w stronę toalet. Pijana i lekko podniecona mrocznym mężczyzną poszłam za nim. Stanęłam w toalecie zdezorientowana zgubieniem go, gdy nagle ktoś chwycił mnie za usta i pociągnął do tyłu. Nikt nie usłyszał pisku kiedy znaleźliśmy się sami w kabinie zdjął maskę.

- Profesor? – uśmiechnęłam się i przytuliłam go mocno

- Tak Viktorio, mówiłem że się zjawię.

- Błagam… - odsunęłam się i zaczęłam go całować namiętnie i ostro

- O co? – powiedział rozpinając swoją koszulę bardzo wolno

- O wszystko… - Złapałam jego spodnie i rozpięłam rozporek zsuwając je w dół

- sprecyzuj – złapał moje włosy i pociągnął je mocno, a ja zajęczałam

- zerżnij mnie. – powiedziałam wręcz wyjęczałam

- O to chodziło.. – przysunął się do mnie ale nie pocałował tylko ugryzł moją wargę, mocno.

                Odwrócił mnie plecami do siebie, przytrzymałam się ściany. Rozpiął moją sukienkę i zdjął ją ze mnie. Nie miała ramiączek więc zsunęła się w dół po moich nogach. Zaczął całować moje plecy, gryząc słabe punkty, które ma każda kobieta. Pchnęłam biodra w tył, ale jeszcze nie chciał dać mi tego czego potrzebowałam. Klęknął za mną i zaczął ustami zlizywać soki, które ze mnie wypływały. Jęczałam rozkoszując się jego ciepłym zwinnym językiem, delikatnie poruszałam biodrami, zgodnie z rytmem jego języka. Nie pozwolił mi jednak szczytować. Podniósł się kiedy byłam już bardzo blisko, i pociągnął moje włosy, kilka razy, mocno. Nagle poczułam jak coś zaplata się wokół mojej szyi, lina konopna, poznałam od razu. Zaciskała się coraz mocniej podduszając mnie. O boże! Podniecenie sięgało zenitu. Poluzował uścisk, a później znów go wzmocnił, wchodząc we mnie całą siłą. Próbowałam jęczeć ale nie mogłam złapać oddechu, jednak to było bardzo podniecające. Poluzował uścisk, ale poruszał się we mnie szybko. Czułam, że zaraz dojdę, jęczałam głośniej, zanim znów zaczął mnie dusić. Wspaniałe doznania! Poruszał się tak szybko że słyszałam tylko za sobą jego ciche pojękiwania, nagle poczułam jak penis zaczyna mu pulsować, wiedziałam, że zaraz będzie szczytował i wiedziałam, że mnie też to czeka. Podusił mnie jeszcze kilka razy, zanim doszłam. Byłam pierwsza, jęczałam chyba najgłośniej jak to możliwe, kiedy szczytując poruszał się we mnie. Chwilę później wypełnił mnie swoim nasieniem. Kiedy doszłam do siebie, odwróciłam się w jego stronę był już ubrany, linę schował do mojej torebki, razem z jakąś karteczką. Wyszedł z kabiny zostawiając mnie, samą. Szybko ubrałam sukienkę i wyszłam z klubu. Dość wrażeń na dziś.

                 Zanim położyłam się spać, poszłam do łazienki. Zauważyłam pręgi na mojej szyi, no tak lina konopna, zostawia ślady. Wtedy przypomniałam sobie o karteczce, wzięłam torebkę, chwilę w niej grzebałam, w końcu ją znalazłam. 

                „ Czerwone Audi, Park centralny, Sobota 17:30, zabiorę Cie do siebie
                                                               Prof.~~”


                Nie musiałam wiedzieć więcej. Trzymając karteczkę w dłoni położyłam się spać, rozmyślając o tym co czeka mnie jutro.

1 komentarz: