akt

akt

środa, 26 lipca 2017

Murder

Dzwonek telefonu obudził Samantę z głębokiego snu. Zerwała się z łóżka, gdyż dzwonił telefon służbowy. Podeszła szybko do komody w sypialni i wzięła iphona do ręki. To Jack, szef.
- Słucham szefie? - powiedziała jeszcze zaspanym głosem
- mamy dla Ciebie bardzo ważne zlecenie Sama, kiedy najszybciej mogłabyś się zgłosić do agencji?
Samanta spojrzała na zegarek. CHOLERA JUŻ 11:00.
- za około godzinę powinnam być - uśmiechnęła się delikatnie do telefonu i otworzyła szafkę z bielizną wyciągając jakikolwiek stanik i majtki. Odkąd nie spotykała się z nikim, nie przykładała zbytniej uwagi na to, żeby pod ubraniem mieć seksowną, dopasowaną bieliznę.
- Super, czekamy na ciebie sprawa jest na prawdę pilna - Jack odłożył słuchawkę


- jak zwykle PILNA SPRAWA - powiedziała do siebie prychając pod nosem
Jack ostatnio często wołał ją do siebie pod pretekstem pilnej sprawy, a kiedy w pośpiechu docierała do agencji okazywało się, że sprawa nie była warta jej tak szybkiej organizacji i doskonale wiedziała, że stać ją na coś więcej niż łapanie gówniarzy, na paleniu fajek w miejscu niedozwolonym, czy przyłapaniu pary gejów na gorącym uczynku za galerią handlową w ukrytym monitoringu. Marzyło jej się przyjście szczebel wyżej i łapanie różnych przestępców, morderców, organizatorów orgii, cóż w ostatnim przypadku widoki mogłyby być bardzo Ciekawe.
Dość przemyśleń, Samanta zabrała ze sobą do kuchni leginsy, które doskonale podkreślały jej okrągłe nie za duże pośladki, i zwiewną koszulkę sięgającą trochę za pas. W kuchni nastawiła kawę i wrzuciła warzywa na patelnię, kiedy śniadanie się przygotowywało poszła do łazienki. Wzięła błyskawiczny prysznic, będąc jeszcze w ręczniku spięła długie, czarne włosy w wysoki kucyk sięgający jej do łopatek, pomalowała oczy delikatnie i poprawiła kontur brwi. Popatrzyła na siebie chwilę w lustrze i dotknęła swojej szyi na której była dość pokaźna blizna. Patrzyła na bliznę przypominając sobie kto ją zrobił, i co miłość jest w stanie zrobić z człowiekiem. Wzięła głęboki wdech i wyszła z łazienki nucąc pod nosem "Nine Ich Nails - Closer".
W kuchni podeszła do ekspresu i wyciągnęła z niego gotową już kawę, zrobiła łyk, zamieszała warzywa na patelni i usiadła przy laptopie, pijąc kawę przeglądała różne wiadomości. Od tych szczęśliwych, w których mówiono o odnalezieniu zaginionej dziewczynki, poprzez te polityczne, do tych gorszych o atakach terrorystycznych, o gwałcie na młodej kobiecie i okrutne wycięcie jej litery S na plecach oraz poderżnięciu jej gardła. Samatna przez chwilę patrzyła na nagłówek i przez myśl przeszło jej coś co wydawało jej się absurdalne i niemożliwe, coś od czego uciekła już dawno temu. Zamknęła szybko laptop, wzięła warzywa z patelni, zjadła je szybko.
- cholera 12:40 nie zdążę! - syknęła do siebie
Szybko ubrała Czarny stanik w motywy szarych kwiatów i białe koronkowe figi. Na to nałożyła ubranie, które wcześniej sobie przygotowała. Zapięła w pasie nerkę, włożyła do niej służbowego iphona i swojego smartfona. Wzięła kluczyki z przed pokoju, ubrała sportowe buty i wyszła z mieszkania.
Zbiegła po schodach z 4 piętra, bo nie miała czasu na jechanie windą. Zeszła na parking w podziemiach bloku. Podeszła do auta i chicho przeklęła. Miała wyrysowane na tylnych drzwiach S. T.
- jebane gówniarze z osiedla!
Weszła do samochodu, sprawdziła godzinę 11:53. Cholera będę musiała się pośpieszyć no cóż. Wyjechała z parkingu i wjechała na drogę. Jechała jak wariatka, co chwila wyprzedzając nowe auta. Dojechała pod agencje o 11:59. Zaparkowała na swoim miejscu i wjechała windą na 11 piętro wielkiego budynku. Idąc do siedziby szefa przywitała się jeszcze z Sun, asystentką szefa. Wpadła do biura nie pukając.
Jack podskoczył z zaskoczenia i szybko zamknął laptop. Pewnie znowu oglądał te swoje paskudne gołe baby i porady "jak szybko powiększyć rozmiar penisa". Ohyda.
- Samanta! Wiesz od czego jest kółeczko na moich drzwiach?!
- Ta.. Do tego czego nie robiłeś od wieków - uśmiechnęła się drwiąco - nie martw się niektórzy też nie pukają i zostaje im tylko beznadziejne oglądanie obleśnych pornusów i spuszczanie się do chusteczek pod biurkiem
- A ty jak zawsze wredna i uszczypliwa!
- No cóż.. - Podeszła do regału i zaczęła przeglądać książki
- A wiec Sama, jak już mówiłem mam coś dla Ciebie, podejdź
- Jeśli to znowu para homoseksualistów bzykających się w tyłek, albo jakieś gówniarze to od razu składam wypowiedzenie! - Podirytowana sytuacją w firmie usiadła wzdychając głośno
- Postanowiłem, że zajmiesz się tym razem czymś lepszym
-hmm..? - Zaciekawiona wyciągnęła dłoń po papiery
- Gwałciciel, morderca i artysta.
- Tomas Ridel? - Serce zabiło jej mocniej.
- Tak w prasie i Internecie ukazał się artykuł o tylko jednej ofierze, ale w ciągu miesiąca było ich wiele więcej, każda miała podobne ślady na Ciele i każdą łączyło jedno...
- Podcięte gardło..- przerwała mu nagle
- otóż to.. nie są to przypadkowe ofiary zwykle
- Młode dziewczyny około19 lat?
-Tak jest, widzę, że szybko zapoznałaś się z dokumentacją.
-T..tak jakieś konkretne ślady?
-Oczywiście morderstwa są dokonywane w pobliżu Jackson street zwykle uliczki obok, morderca uwielbia bawić się koło 3:36 zgony ofiar bardzo często identyfikowano około 4:30. Morderca obok ofiar zawsze zostawia złote kolczyki w kształcie kotów. Nie wiemy o co może mu chodzić. Ostatnia ofiara była znaleziona przy Prolex street to jest uliczka wychodząca z Jackson, poprzednie ofiary były znajdowane we wcześniejszych uliczkach przyłączonych do tej głównej. Jeśli morderca działa tak jak myślimy to następne morderstwo będzie przy Trexors Street. Musisz być czujna i obserwować te uliczki, są na prawdę małe i zwykle zakończone ślepym zaułkiem więc łatwo będzie Ci go złapać.
- Przewidzieliście kiedy będzie następne morderstwo?
- Tego nie wiemy więc chciałbym żebyś już od dzisiaj była tam w nocy i po prostu czekała.
- Dobrze, Dziękuję - wzięła dokumenty i wyszła z biura
Szła przez główne pomieszczenia budynku, myśląc nad sprawą, Tomas Ridel, poderżnięte gardła, młode dziewczyny, ze zdjęć wynikało, że cały czas wybierał te ciemnowłose, złote kolczyki w koty. Wszystko by się zgadzało ale nie pozwalała tej myśli powrócić.
Po drodze do domu wstąpiła jeszcze po jakieś zakupy. Kiedy wróciła nastawiła kurczaka na obiad i kilka ziemniaków. Położyła się na kanapie w salonie i włączyła TV. Oglądała jakieś głupie seriale melodramatyczne. Po pewnym czasie poszła zjeść obiad i podczas jedzenie znów przeglądała papiery ze swojego zlecenia. Pominęła również fakt, że każda ofiara miała na Ciele wyciętą inną literę. Ofiar było 6. Samanta przejrzała zdjęcia i spisała litery. "T, S, A, A, M,N" Na razie nic jej to nie mówiło. Wróciła więc do łóżka i zasnęła na kanapie.
Obudziła się około 19:40. Wzięła laptop i postanowiła, że sprawdzi pocztę. Wtedy zaskoczyła ją zasypana skrzynka odbiorcza wiadomościami od T.R.S.C. Nie wiedziała kto to dopóki nie otworzyła pierwszej wiadomości. Jej zdjęcie jako młodej dziewczyny w seksownym stroju roześmiana, zakochana obok on.. jej kochany, jedyny któremu mogła oddać całą siebie. Tomas.
Otwierała każde kolejne wiadomości, w których były kolejne zdjęcia z ich wspaniałego życia. Jednak ostatnia wiadomość z datą wczorajszego dnia, lekko ją przeraziła. Krew, nóż, dłonie mężczyzny, wyżej zakrwawiona koszula i zapłakane oczy Tomasa. Naraz wspomnienia wróciły.


~~
- Chodź kochanie! nie jestem naćpany! JA CIĘ KOCHAM!
-ODEJDŹ ODE MNIE ĆPUNIE! OBIECAŁEŚ! - krzyczała przez łzy
- odejść? - powiedział cicho pod nosem a za jego plecami stali roześmiani koledzy
- Tomas... - Samanta była przerażona
Tomas podchodził do niej powoli wyciągając coś z kieszeni. Kiedy był już bardzo blisko pocałował to namiętnie tak jak robił to zawsze. Podniecenie opanowało ich. Po chwili Tomas przerwał pocałunek.
- Dalej uważasz, że jestem naćpany?
- Tak Tomas! odejdź!
- O nie! Ty dziwko! Jak możesz podnosić na mnie głos. MNIE TWOJEGO PANA TY SUKO! JESTEŚ TYLKO DZIWKĄ, KTÓRĄ POTRZEBOWAŁEM DO PIEPRZENIA! NIE BĘDZIESZ MÓWIŁA MI CO MAM ROBIĆ. DZIWKI SIEDZĄ CICHO W ŁÓŻKU CZEKAJĄC NA SWOJEGO PANA AŻ PRZYJDZIE JE PIEPRZYĆ! JESTEŚ ZŁĄ SUKĄ I PONIESIESZ KARĘ!
Przez jej myśli powracają dramatyczne chwile, otwarty scyzoryk, jego dłoń wysoko, zaraz później rozdzierający ból szyi, krew, dużo krwi, ciemność przed oczami, jego ręce obejmujące ją i szlochanie. Później nie pamięta już nic oprócz tego jak obudziła się w szpitalu.
~~~


Patrząc w zdjęcie na laptopie zasłoniła usta i zaczęła szlochać. Po kilku godzinach przyszła pora aby wyjść i czekać na mordercę. Nie mogła myśleć o nim jako o starym kochanku tylko o okrutnym mordercy kobiet.
Dojechała na Trexors steet,  i skryła się za śmietnikami w zaułku. Dochodziła 3:36 nagle usłyszała męski uprzejmy głos i śmiech młodej kobiety. Kiedy zobaczyła parę w ciemnościach widziała, że dziewczyna ledwo trzyma się na nogach. Mężczyzna  prowadził ją za rękę, aż w końcu po chwili podał jej pudełeczko.
- To dla Ciebie kochanie, bo jesteś moją kicią. Ostrą kotką.
- AAA! Boże są piękne! - wykrzyczała dziewczyna
- piękne jak ty.
Para zaczęła się namiętnie całować, Samanta wiedziała, co dostała młoda kobieta, znała powiedzenia "ostra kicia". Znała tego mężczyznę. Para zaczęła pieprzyć się przy ścianie niedaleko śmietników za którymi siedziała Samanta.
-Ty moja suko! - Tomas mówił do niej wchodząc w nią szybko i rytmicznie
-Panie!
Pieprzył ją mocno, bił w pośladki, drapał i gryzł po plecach, w końcu wyciągnął cyzoryk i wyciął coś na plecach ofiary, nie protestowała, była tak odurzona jakąś substancją, ze pewnie nie czuła bólu. Baraszkowali tak około godzinę po czym mężczyzna odwrócił ją i wrzasnął.
- PASKUDNA DZIWKO, NIEPOSŁÓŻNA SZMATO, MUSISZ UMRZEĆ, W IMIĘ MOJEJ UKOCHANEJ.
Wyskoczyłam nagle zza śmietników
- Stój i nie dotykaj jej!
- Kto tam jest?! też chcesz zginąć dziwko?!
- Prędzej umrzesz ty! Odejdź od dziewczyny! - Samanta stała z wyciągniętym pistoletem namierzonym na Tomasa.
- Kim jesteś suko, że będziesz się mną rządzić?!
Samanta strzeliła trafiając mu w nogę. Postrzał był niegroźny ale wystarczył, żeby powalić go na kolana. Mężczyzna wrzasnął a Samanta podbiegła do ledwo przytomnej dziewczyny i odgarnęła ją na bok. w telefonie wybrała numer na karetkę. Podeszła do Tomasa.
- Oh, Tomas.. - powiedziała cicho kopiąc scyzoryk który opuścił
- Paskudna dziwka!
- Spokojnie będziesz chodził ale dopiero jak zabiorą Cie do paki.
Tomas milczał przez chwile po czym zaczął szlochać.
-Sama?
Samanta przez chwile nie mówiła nic tylko patrzyła na mężczyznę to już nie był ten sam Tomas Ridel. Był zepsutym, paskudnym mordercą.
- Samanta Cavendish będziesz wspominał moje imię w pierdlu jako osobę, która zniszczyła ci życie!
- Samanta ja Cie nadal kocham.
- nie możesz kochać kobiety którą próbowałeś bezczelnie zabić. Sprawie, że będziesz cierpiał. Obiecuje Ci to.
Samanta poczuła, że tak na prawdę już go nie kocha. wstała i zaczęła go kopać, chciała wyżyć się za wszystko co jej zrobił. Z daleka usłyszała, że nadjeżdża karetka i policja. Uciekła więc stamtąd. Pracowała w tajnej agencji, która tylko łapała przestępców, a kiedy policja było blisko ulatniali się tak aby nikt nie znał ich tożsamości. Po powrocie do domu emocje w niej puściły. Zaczęła płakać a po godzinie płaczu zasnęła w swoim łóżku.

środa, 22 marca 2017

masked ball

                Minęło kilka dni, był już piątek, a ja zastanawiałam się czy mój profesor zauważył karteczkę z numerem telefonu, którą podrzuciłam mu podczas naszej ostatniej… przygody. Razem z koleżankami czekamy na lekcję geografii. Cicho rozmawiamy o naszych dzisiejszych planach na wieczór. Klub, drinki, mężczyźni dzikie tańce. Zapowiada się super. Nagle dzwoni dzwonek uświadamiając nas, że to początek lekcji. Widzę go po chwili, idzie w naszą stronę, szerokim korytarzem niczym król całej szkoły. Ubrany elegancko jak na mężczyznę przystało. Dzisiaj nie ubrałam się wyzywająco, chciałam żeby zastanawiał, się dlaczego nie mam na sobie krótkiej spódniczki. Jak zawsze staje pod drzwiami o wiele szybciej niż on i czekam, aż je otworzy. Stając obok mnie tylko delikatnie ale zmysłowo się uśmiecha i otwiera je zupełnie normalnie, nie wyczułam w tym żadnego podtekstu.

                Usiadłam razem z dziewczynami w ławce, bo planowałyśmy omówić, kilka spraw związanych z dzisiejszym wieczorem. Chyba rozmawiałyśmy za głośno.

- Viktorio! – powiedział władczym tonem profesor

- T..Tak..?

- Czy ja wam czasem nie przeszkadzam w rozmowie?

- N..nie profesorze my po prostu…

- Rozmawiamy o dzisiejszej imprezie na, którą idziemy. Pan się nie wybiera? – rzuciła szybko koleżanka z klasy nie pozwalając mi się wytłumaczyć

- A do jakiego ciekawego klubu się wybieracie? – Zapytał patrząc na mnie z lekkim błyskiem w oczach

- Fresco, jest nowy w centrum miasta – odpowiedziała druga koleżanka z wielkim uśmiechem

- Rozumiem.. ale teraz zajmijmy się lekcją.

                Zapisaliśmy temat o terenach geograficznych Polski. Profesor gadał coś bez sensu a ja tylko obserwowałam jego, dłonie które mnie dotykały, jego usta które całowały, oczy które przeszywały mnie wzrokiem na wylot, i to zakazane miejsce do którego miałam dostęp, które tak bardzo mnie podnieca i jest w stanie wypełnić pustkę w moim ciele
.
- Pani Viktorio? – powiedział przerywając prowadzenie lekcji

- hmm..? – zamruczałam wyraźnie rozmarzona

- zamierza Pani wrócić na lekcję czy dalej bujać się w obłokach?

                Usłyszałam jak klasa cicho się śmieje, a oczy wszystkich kierują się na mnie. CHOLERA. Czuje, że zaczynam robić się czerwona jak burak i zasłaniam twarz rękoma.

- Przepraszam, zamyśliłam się.

- Widziałem. – Jego wzrok nagle się zmienił, ale już go znałam, pożądanie – a więc Viktorio, jaki jest najbardziej MOKRY.. – na chwilę się zatrzymał żeby chwycić wskaźnik na mapy – teren w Polsce?

- E..m… - nie mogłam nic powiedzieć ani przełknąć śliny stan mojego podniecenia zwiększał się

- Zapraszam do mapy. – wskazał stojak na którym zawieszona była mapa

- T..tak.. – stojak, wspomnienia, sznur, satynowy materiał wszystko wraca a mnie ogarnia chłód.

- A więc  - podaje mi do ręki wskaźnik – proszę wskazać mokre tereny Polski

                 Nie daje się sprowokować i znając odpowiedź na tę pytanie, wskazuję wszystko tak jak ma być, stojąc w bardo kuszącej pozycji, która pokazuje mu każde moje atuty. Delikatnie syczy i siada za biurkiem, prosząc mnie żebym pokazała na mapie jeszcze kilka elementów. Jeden był bardzo wysoko więc musiałam podnieść ręce w górę, specjalnie podniosłam je tak, jak były związane kilka dni temu. Odwróciłam się żeby oddać mu wskaźnik i ukradkiem spojrzałam na jego krocze, które rozsadzała ogromna erekcja. Dlatego usiadłeś.. pomyślałam i z uśmiechem satysfakcji wróciłam do ławki.

                Lekcja do końca przebiegła spokojnie, jak z resztą cały dzień.

                Wieczorem godzinę przed imprezą dostałam sms’a od niezapisanego numeru.

„do zobaczenia dziś, to impreza maskowa, mam nadzieję, że cię znajdę.
Pozdrawiam ~Prof.”

                Moje serce zaczęło bić szybciej. ODEZWAŁ SIĘ, ZAUWAŻYŁ. Usiadłam na łóżku i jeszcze kilka razy przeczytałam wiadomość, uspokajając się. Czułam jak między moimi nogami na samą myśl spotkania go, robi się wilgotno.

„czerwona sukienka, czarna koronkowa maska z dwoma diamencikami, powodzenia w szukaniu
Również pozdrawiam ~ V.”

                Nie dostałam już  odpowiedzi. Godzina minęła mi szybko, ponieważ musiałam się cała przygotować. Seksowna bielizna. Krótka czerwona sukienka, wyzywający makijaż, włosy rozpuszczone i maska. Wyszłam z domu i dołączyłam do dziewczyn. Dojechałyśmy do klubu, lekko spóźnione więc większość ludzi już się bawiła, kiedy tam weszłyśmy. Czułam jak zjadają mnie nerwy a także podniecenie. Gdzieś tu jest, szuka mnie.

                Bawiłyśmy się już dobrą godzinę, trochę alkoholu i zapomniałam o całej sytuacji. Nagle tańcząc zauważyłam mężczyznę, stojącego przy ścianie, obserwował mnie z lekkim uśmiechem. Miał na twarzy złotą maskę, widziałam jego wzrok, obserwował mnie już zapewne jakiś czas. Podniósł rękę do ust i wskazał ciszę, po czym ruszył w stronę toalet. Pijana i lekko podniecona mrocznym mężczyzną poszłam za nim. Stanęłam w toalecie zdezorientowana zgubieniem go, gdy nagle ktoś chwycił mnie za usta i pociągnął do tyłu. Nikt nie usłyszał pisku kiedy znaleźliśmy się sami w kabinie zdjął maskę.

- Profesor? – uśmiechnęłam się i przytuliłam go mocno

- Tak Viktorio, mówiłem że się zjawię.

- Błagam… - odsunęłam się i zaczęłam go całować namiętnie i ostro

- O co? – powiedział rozpinając swoją koszulę bardzo wolno

- O wszystko… - Złapałam jego spodnie i rozpięłam rozporek zsuwając je w dół

- sprecyzuj – złapał moje włosy i pociągnął je mocno, a ja zajęczałam

- zerżnij mnie. – powiedziałam wręcz wyjęczałam

- O to chodziło.. – przysunął się do mnie ale nie pocałował tylko ugryzł moją wargę, mocno.

                Odwrócił mnie plecami do siebie, przytrzymałam się ściany. Rozpiął moją sukienkę i zdjął ją ze mnie. Nie miała ramiączek więc zsunęła się w dół po moich nogach. Zaczął całować moje plecy, gryząc słabe punkty, które ma każda kobieta. Pchnęłam biodra w tył, ale jeszcze nie chciał dać mi tego czego potrzebowałam. Klęknął za mną i zaczął ustami zlizywać soki, które ze mnie wypływały. Jęczałam rozkoszując się jego ciepłym zwinnym językiem, delikatnie poruszałam biodrami, zgodnie z rytmem jego języka. Nie pozwolił mi jednak szczytować. Podniósł się kiedy byłam już bardzo blisko, i pociągnął moje włosy, kilka razy, mocno. Nagle poczułam jak coś zaplata się wokół mojej szyi, lina konopna, poznałam od razu. Zaciskała się coraz mocniej podduszając mnie. O boże! Podniecenie sięgało zenitu. Poluzował uścisk, a później znów go wzmocnił, wchodząc we mnie całą siłą. Próbowałam jęczeć ale nie mogłam złapać oddechu, jednak to było bardzo podniecające. Poluzował uścisk, ale poruszał się we mnie szybko. Czułam, że zaraz dojdę, jęczałam głośniej, zanim znów zaczął mnie dusić. Wspaniałe doznania! Poruszał się tak szybko że słyszałam tylko za sobą jego ciche pojękiwania, nagle poczułam jak penis zaczyna mu pulsować, wiedziałam, że zaraz będzie szczytował i wiedziałam, że mnie też to czeka. Podusił mnie jeszcze kilka razy, zanim doszłam. Byłam pierwsza, jęczałam chyba najgłośniej jak to możliwe, kiedy szczytując poruszał się we mnie. Chwilę później wypełnił mnie swoim nasieniem. Kiedy doszłam do siebie, odwróciłam się w jego stronę był już ubrany, linę schował do mojej torebki, razem z jakąś karteczką. Wyszedł z kabiny zostawiając mnie, samą. Szybko ubrałam sukienkę i wyszłam z klubu. Dość wrażeń na dziś.

                 Zanim położyłam się spać, poszłam do łazienki. Zauważyłam pręgi na mojej szyi, no tak lina konopna, zostawia ślady. Wtedy przypomniałam sobie o karteczce, wzięłam torebkę, chwilę w niej grzebałam, w końcu ją znalazłam. 

                „ Czerwone Audi, Park centralny, Sobota 17:30, zabiorę Cie do siebie
                                                               Prof.~~”


                Nie musiałam wiedzieć więcej. Trzymając karteczkę w dłoni położyłam się spać, rozmyślając o tym co czeka mnie jutro.

czwartek, 2 marca 2017

naughty schoolgirl

                Wspaniale, kolejny dzień beznadziejnej szkoły, w której moim jedynym pocieszeniem jest to, że dzisiaj mam lekcje geografii z najlepszym profesorem w tej szkole. Dzień jak co dzień pobudka o 5:00 nad ranem, mycie włosów, codzienny makijaż, śniadanie, kawa, książka. Później po 7:00 wsiadam w auto zdołowana tym, że muszę jechać do tych idiotów odpalam silnik mojego Audi i jadę 20km do miasta, żeby wysłuchiwać gadania na mój temat i patrzeć na fałszywe twarze niegdyś moich dobrych kolegów i koleżanek.
                Pierwsza lekcja jest kompletnie nudna. Język angielski, który chyba tylko ja w tej klasie rozumiem i mam go w małym palcu. Profesor od angielskiego zwykle mi zadaje pytania, na które potrafię odpowiedzieć bez zastanowienia. I tak właśnie mija moja pierwsza lekcja.
                Druga lekcja to matematyka. Cóż na mat-geo jest rozszerzona więc trochę bardziej muszę skupić się na zadaniach, notatkach i tłumaczeniach Pani Profesor. Jakoś udaje mi się nawet zdobyć pozytywną ocenę za zrobienie kilku zadań na lekcji. Pod koniec zajęć nie myślę już o niczym.
                Lekcja trzecia. Geografia. Serce bije mi coraz szybciej, kiedy słyszę dźwięk dzwonka oznaczającego przerwę. Ne wiem dlaczego czuje mocną ochotę, żeby pójść do gabinetu Profesora Szymskiego i pieprzyć się z nim przez długi czas. Cóż to bardzo niemoralne ale co mi szkodzi? Spróbować..
                Przez całą przerwę chodzę po szkolę z przyjaciółką, która opowiada mi o swoim wspaniałym chłopaku. Cóż tylko jej przytakuje bo tak naprawdę nie obchodzi mnie to co do mnie mówi, myślami jestem już w pierwszej ławce, w gabinecie nr. 3. Dzwonek na lekcje. Moje serce bije coraz mocniej. Staje pod klasą jako pierwsza. Zdejmuję kurtkę już przed wejściem, żeby pokazać moje krągłe pośladki zamaskowane pod krótką czerwoną spódniczką w kratkę. Wysokie obcasy sprawiają, że moje nogi wyglądają na szczuplejsze i mega długie.
                Zaglądam przez ramię kiedy słyszę poruszający się pęk kluczy. Widzę Pana Profesora zmierzającego w kierunku klasy. Na razie jeszcze mnie nie widzi, więc odwracam wzrok i udaję zamyśloną. Po kilku sekundach staje przy drzwiach, moje nogi drżą przez to jak blisko mnie się teraz znalazł. Patrzy na mnie z lekkim uśmiechem, a ja seksownie przegryzam wargę. Nie zwracam uwagi na całą moją klasę, która rozmawia za moimi plecami na oklepane tematy. Ja i mój profesor. Patrzę znacząco na klucze w jego dłoni, a on powoli okrąża zamek od drzwi patrząc mi w oczy po czym wkłada klucz do dziurki, tak mocno i gwałtownie, że wydobywam z siebie cichy jęk zadowolenia, który mógł usłyszeć tylko on. Wtedy uśmiecha się do mnie szerzej i otwiera drzwi, puszczając mnie do klasy przodem. Nie jestem w stanie iść, więc klasa mija mnie i wchodzi pierwsza, w czas kiedy ja stoję i pożeram spojrzeniem mojego profesora.
- Viktoria? – mówi opanowanym tonem
- T..tak… - przygryzam wargę
- wchodzisz?
- Mogłabym Panu zadać takie samo pytanie – mówię to cicho po czym wchodzę do klasy czując wracającą do mnie pewność siebie.
                Za plecami słyszę cichy pomruk. Spodobała mu się moja dogryzka, dobrze. Siadam w pierwszej ławce, ale nie centralnie przed biurkiem. Ta ławka stoi bardzo blisko tablicy, praktycznie na równi z biurkiem. Zakładam nogę na nogę odsłaniając lekko kawałek mojego biodra. Zaciskam uda kiedy widzę, że profesor przelatuje spojrzeniem całe moje ciało. Mógłby robić z nim wszystko.. Jeśli tylko by to zaproponował.
                Lekcja przebiega spokojnie. Profesor nie wstaje zza biurka, co nie zdarza mu się często. Patrząc na mnie trzyma ręce na swoim kroczu, chyba wiem dlaczego. Cieszy mnie poczucie tego jak działam na tego mężczyznę. To nakręca mnie mocniej. Przygryzam wargę i poruszam się na krześle za każdym razem kiedy nasze spojrzenia stykają się. Na końcu mówi coś o konkursie geograficznym. Nikt z mojej klasy się nie zgłasza, ale ja postanawiam być wyjątkiem.
- Jestem zainteresowana – uśmiecham się najsensowniej jak umiem, wiem że moje spojrzenie wręcz ocieka pożądaniem.
- Dobrze Pani Viktorio, w takim razie zostanie Pani po lekcji, omówimy szczegóły. – poprawia swoją koszulę, poluźniając lekko krawat.
                Dzwonek, klasa wychodzi, ja nadal siedzę w ławce. Profesor idzie do szafki przy drzwiach, wyciąga podręczniki z geografii a przy okazji zamka drzwi, nie odwracam się ale słyszę, że zamek też zostaje zamknięty. Cała drżę. Nie wytrzymam.. Podchodzi do mnie od tyłu, kładzie podręczniki obok mnie na ławce, po czym jego ręce znajdują się na moich ramionach, opuszczając moje ramiączka powoli w dół. MAAATKO! Nie wierzę w to co się dzieje, ulegam. Przychylam głowę w bok i rozkoszuję się pod jego dotykiem.
- Pouczymy się teraz, niegrzeczna uczennico – nachyla się i gryzie mnie w ucho, po czym zaczyna całować moją szyję.
- T..tak Panie profesorze… - oddycham ciężko i poddaje się mu całkowicie.
- Ale w trochę inny sposób.
                Podnosi mnie nagle i stawia przy stojaku na mapy, który jest przymocowany do podłogi. Każe mi czekać a kiedy wraca przywiązuje moje nadgarstki do szczytu stojaka. Drżę i cicho wzdycham kiedy opiera się o mnie swoim ciałem i czuję przez materiał jego spodni, jak erekcja rozsadza mu spodnie. Delikatnie wypycham biodra w tył, żeby poczuć to mocniej. Mam tak mokro, że czuję jak moje soki spływają po udzie. Profesor zaciąga spódniczkę wysoko i dłońmi zaczyna masować moje biodra. Pojękuję kiedy jego palce zbliżają się do najbardziej mokrego w tym momencie obszaru na moim ciele. Naglę słyszę, że otwiera szafkę, która zawsze zamknięta jest na klucz. Po chwili do buzi wkłada mi satynowy materiał, który zamyka mi usta. Cwane. Pojękuję bo podniecenie już tak ze mnie kipi, że mam wrażenie jakbym zaraz miała osiągnąć orgazm. Słyszę za sobą rozpinający się rozporek, czekam z niecierpliwością, aż wypełni mnie, usunie poczucie pustki. I nagle jego dłonie pozbywają się ze mnie dolnej części bielizny, a jego penis delikatnie dotyka wejścia do mojej cipki. Kilka sekund później wchodzi we mnie gwałtownie i mocno. Stłumiony krzyk wydobywa się z moich ust. Pieprzy mnie szybko i bardzo mocno. Po chwili chwyta moje włosy i ciągnie moją głowę w tył. Plecy wyginają mi się w łuk a biodra unoszą wyżej. Penetruje mnie jeszcze głębiej, mocniej. Ból jaki sprawia mi przy ciągnięciu za włosy jest przyjemny. Jego penis jest idealnie dopasowany do mnie.
- Jesteś moja. Nikt inny nie może pieprzyć Cię tak jak ja, rozumiesz?
                Przytakuję głową, tłumiąc swoje jęki rozkoszy w satynowy materiał, który przez cały czas mam w ustach. Poruszamy się zgodnie tyle, że profesor  robi to  z większą siłą. Czuję, jak zaczyna dochodzić do mnie fala rozkoszy. Wtedy słyszę jego szept, cichy ale ostry.
- Teraz.. – wchodzi we mnie najgłębiej, szczypie mnie w łechtaczkę, a mnie ogarnia najwspanialej uczucie na świecie.

                Chwile po mnie on także szczytuje wypełniając mnie ciepłym nasieniem. Ciągnie moją głowę w tył, nadal będąc we mnie zaczyna mnie całować, kiedy przestaje już całkiem wychodzi ze mnie, a z moich ust wymyka się ostatnie westchnienie. Przez chwilę nie mogę utrzymać się na obcasach kiedy rozwiązuje mnie i wyciąga mi z ust satynowy materiał, chowa wszystko z powrotem do szafki. Pośpiesznie poprawiam swój strój, tak aby sprawiał wrażenie nienaruszonego. Podchodzę do profesora i zanim wyjdę z klasy składam na jego usta, namiętny pocałunek, jako wiadomość, że to nie była nasza ostatnia przygoda. Biorę torebkę i książki z geografii, po czym wychodzę z klasy jak gdyby nigdy nic. Jestem ciekawa kiedy zauważy, że całując go, podrzuciłam mu w teczkę mój numer telefonu.



wtorek, 24 maja 2016

Szczypta adrenaliny

       Nazywam się Alex i uczę się w szkole średniej. Jestem niską szczupłą blondynką i dość pokaźnych kształtach. W mojej szkole większość osób to mężczyźni więc na nią nie narzekam. Mam w niej nawet słodkiego, nieśmiałego kochanka, który kiedy jesteśmy sam na sam okazuje się prawdziwym diabłem. Zwykle zrywam się w trakcie lekcji żeby z nim porozmawiać, przytulać się i całować jednak tego dnia planowałam coś innego o czym kompletnie nie miał pojęcia.
       Jak zwykle w okolicach 4 lekcji dostałam sms'a: " za 10 minut między ścianami". Wiedziałam o co chodziło. Sekretne miejsce naszych spotkań które łączyło szkołę z salą gimnastyczną. Zerwałam się z lekcji pod pretekstem bólu brzucha i potrzeby pójścia do pielęgniarki. Wychodząc ze szkoły sprawdziłam czy nikt za mnie nie idzie i ruszyłam w umówione miejsce. 
       Już na mnie czekał, mój książę. Wysoki ciemnowłosy mężczyzna o idealnej budowie ciała. Widziałam, że jego penis zaraz rozsadzi mu spodnie ale udawałam, że nie zwracam na to uwagi. Odłożył telefon, złapał mnie w talii i bez słowa przyciągnął do siebie całując mnie namiętnie. W pocałunkach dało się poczuć nutkę pożądania i cholernego podniecenia. Przyciągał mnie tak mocno i blisko, że brzuchem zaczęłam napierać na jego twardego członka. Z ust wydarł mi się stłumiony jęk bo na samą myśl o jego penisie penetrującym mnie od środka, zrobiło mi się mokro. Zaczęłam kręcić biodrami co miało być znakiem czego chce. 
       Na chwilę oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy sobie w oczy. Widziałam, że też tego chce i bez żadnych słów nasze wargi znowu się złączyły a języki zaczęły wspólnie tańczyć. Delikatnie złapałam go za włosy a on podniósł moją spódniczkę i włożył dłoń między moje koronkowe majteczki. Zaczął drażnić moją łechtaczkę najpierw powoli, później zamoczył palca w mokrej od podniecenia szparce i wylizał go dokładnie mrucząc przy tym podniecająco. Oddychałam szybko patrząc co chwilę w lewo czy nikt nie wychodzi ze szkoły. Jego palce pieściły mnie i rozciągały tak dokładnie, że nie mogłam powstrzymać jęków, które musiały być cichutkie bo niedaleko były okna naszej szkoły. 
       Nie mogłam już wytrzymać i zaczęłam rozpinać nerwowo jego spodnie chcąc uwolnić jego penisa. W końcu mi się udało i opuściłam jego spodnie wraz z bokserkami. Wzięłam go do ręki i zaczęłam poruszać ręką powoli. Wtedy złapał mnie mocno, podniósł i oparł o ścianę, a ja objęłam go w pasie nogami nabijając się na jego penisa. Wydarłam z siebie głośny jęk, za głośny. Wtedy zaczął mnie znowu całować poruszając się we mnie szybko i rytmicznie. Całowałam go i jęczałam w jego usta. Poruszał się z każdą minutą coraz szybciej, a kiedy oderwał się ode mnie zaczął całować i gryźć moją szyję aż do krwi co doprowadzało mnie do jeszcze większego podniecenia. Kiedy rozpędził się już do końca swoich możliwości, byłam w raju i wręcz krzyczałam, ale już nie obchodziło mnie czy ktoś usłyszy czy nie liczył się on i przyjemność jaką mi dawał. 
       Przez kilka minut wręcz rżnął mnie pod ścianą, aż po chwili poczułam, że dobiega do mnie fala orgazmu, która sprawiła, że rozpadłam się na kawałki, a przyjemność przeszyła całe moje ciało. Jeszcze kilka razy pchnął we mnie mocno i poczułam jak ciepła sperma wypełnia mnie od środka. Zaczęliśmy się znowu całować, a kiedy doszliśmy do siebie podciągnęłam majteczki i opuściłam spódniczkę. On też się ubrał i całowaliśmy się jeszcze kilka minut po czym jak gdyby nigdy nic wróciliśmy na lekcję nie patrząc na to, że nie było nas około 25 minut. 

środa, 29 lipca 2015

Only sex 2

***
Minął miesiąc odkąd mój przystojny sąsiad kochał się ze mną. Codziennie rano kiedy wychodziliśmy do pracy zerkałam na niego ale wiedziałam, że on wcale na mnie nie patrzy. Z jednej strony byłam szczęśliwa, że nie zwraca na mnie uwagi nigdy nie lubiłam być w centrum zainteresowania, ale jednak z drugiej strony chciałam żeby mnie oglądał, patrzył na mnie. Każdy dzień wieczorami myślałam o nim leżąc w łóżku. Nie chciałam sama się zadowalać chciałam, żeby on to robił za mnie. Powoli nie wytrzymywałam. Każde miejsce w domu mi o nim przypominało. Kiedy pewnego wieczoru wyszłam spod prysznica zobaczyłam go w mojej łazience. Przerażona krzyknęłam i instynktownie odsunęłam się do tyłu. Zaczął powoli iść w moją stronę, a ja czułam woń jego ciała padłam przed nim na kolana. Uśmiechnął się i będąc tuż przy mnie. Pogładził moje włosy i pociągnął za nie tak, żebym spojrzała mu w oczy.
- Jaka grzeczna dziewczyna od razu chce najlepszego.
Nie mogłam wykrztusić z siebie słowa. Jego ton głosu podniecił mnie bardziej, a niebieskie oczy przeszyły mnie pełnym żądzy spojrzeniem. Złapał mnie za rękę i postawił na nogi. Uśmiechnęłam się delikatnie, a wtedy pocałował mnie namiętnie. Zatracona w pocałunku nie zauważyłam kiedy przenieśliśmy się na łóżko w mojej sypialni. Leżałam teraz a on był nade mną. Oddychałam szybciej. Czekałam na ten moment tyle czasu. Pragnęłam go w sobie. Czekałam na jego oddech, dotyk jego woń. Delikatnie przejechał palcem po moim ciele zatrzymując się na udzie mocno je chwycił i pociągnął do góry. Drugą nogę delikatnie popchnął w bok i wszedł twarzą między moje obydwie nogi. Poczułam jego oddech na mojej mokrej myszce i westchnęłam cichutko. Robiłam się coraz bardziej podniecona i mokra. Po chwili jego język zaczął delikatnie pieścić moje podbrzusze co sprawiało, że drżałam delikatnie chcąc więcej. Musnął moją łechtaczkę językiem a wtedy podniosłam delikatnie biodra. Cholernie potrzebowałam jego penisa w sobie. Moje ciało domagało się tego. Pragnienie stawało się mocniejsze z każdą minutą, a on doskonale o tym wiedział. Zaczął bawić się moim ciałem wiedząc dokładnie gdzie mnie dotykać. Wystarczyła jedna noc, żeby mnie rozszyfrował. Niesamowite. Delikatnie palcami głaskał mnie między nogami a ja unosiłam biodra domagając się więcej. Nagle usłyszałam jak rozpina spodnie i zsuwa je w dół po chwili zobaczyłam, że leżą obok mnie. Spojrzałam na niego i zobaczyłam ogromne wypuklenie w jego bokserkach. Też nie mógł już wytrzymać. Nagle odwrócił mnie na brzuch, uderzając mnie w tyłek na koniec. Głaskał moje pośladki i znowu w nie uderzył. Zdjął krawat z koszuli i przywiązał moje ręce do ramy łóżka. Leżałam tak wypięta w jego stronę. Nagle poczułam jego nabrzmiałego penisa na moim udzie. Przygryzłam wargę kiedy zaczął jeździć nim w okolicach mojego zakazanego owocu. Po chwili wszedł we mnie swoim ogromnym przyrodzeniem. Krzyknęłam na początku a do oczu napłynęły mi łzy. Był na prawdę ogromny. Poruszał się we mnie powoli a ja jęczałam głośno z bolesnej przyjemności. Ręką delikatnie trzymał moje biodra a drugą ręką pieścił moje plecy. Kolejny słaby punkt, który udało mu się odkryć. Jęczałam z przyjemności, którą mi ofiarował. Po chwili zaczął całować moje plecy co sprawiło, że moje ciało przeszedł ogromny dreszcz. Jego penis dalej był we mnie i wchodził coraz głębiej, aż w końcu trafił na punkt G. Podniosłam się z krzykiem i znów opadłam na łóżko obezwładniona siłą przyjemności jaką mi ofiarował. Czułam, że jest już bliski dojścia bo jego penis pulsował we mnie. Ja też byłam tego bliska. Zacisnęłam mięśnie mojego zakazanego owocu i wtedy poczułam jak moje ciało ogarnia fala rozkoszy. Rozchodziła się po mnie falami sprawiając, że latałam w obłokach przyjemności. Kiedy już opadłam na ziemię poczułam jego ciepłą spermę wypełniającą mnie od środka. Rozwiązał mi ręce i cicho powiedział do ucha.
- Jesteś nieziemska,a teraz śpij.
Jego spokojny głos zadziałał na mnie jak kołysanka.
Obudził mnie budzik do pracy. Podniosłam się wyciągnęłam i spojrzałam na szafkę obok łóżka. Leżała tam karteczka. Jej treść była zadziwiająca.
" Kiedy wrócisz z pracy dostaniesz paczkę, ubierz się w to co tam będzie, stań przy oknie żebym mógł Cie obserwować. Reszty domyślisz się sama."
Odłożyłam kartkę i uśmiechnęłam się do siebie. Poszłam pod prysznic dokładnie obmywając swoje ciało po nocnych igraszkach. Zrobiłam to co zwykle robię rano czyli ułożyłam włosy, ubrałam się, pomalowałam i wyszłam do pracy znów spotykając koło auta wzrok mojego tajemniczego i pociągającego sąsiada.

poniedziałek, 2 lutego 2015

submissive man 3

                Po kilkunastu minutach obudziłam się z zamroczenia spowodowanego ugryzieniem. Usłyszałam wodę cieknącą z kranu. Rozciągnęłam się. Damona nie było przy mnie. Wytarłam dłońmi oczy i wstałam z kanapy. Podeszłam do drzwi łazienki i delikatnie zapukałam.

- Damon?
                Nagle drzwi otworzyły się delikatnie mnie trącając a ręka Damona wciągnęła mnie do środka. Delikatnie pisnęłam. Zostałam przyparta do ściany i pocałowana. Odwzajemniłam i cicho westchnęłam. Uwielbiałam kiedy mnie całował. Było w tym coś nadzwyczajnego. Namiętność i pożądanie. Delikatność i władza. Kiedy mnie całował czułam się tylko jego. Czułam, że tylko mnie pragnie. Po chwili zaczął zdejmować ze mnie wszystko co na sobie miałam. Kiedy to zrobił zauważyłam, że jest w samych bokserkach, które idealnie eksponowały jego męskość. Przyjrzał mi się dokładnie.

- Wskakuj– powiedział machając delikatnie głową w stronę wanny.

                Uśmiechnęłam się i posłuchałam jego rozkazu. Wtedy zgasił światło i zapalił dwa duże świeczniki w rogu łazienki. Było dość ciemno ale mimo to widziałam rysy jego pięknego ciała. Zdjął bokserki i przyłączył się do mnie. Odwróciłam się do niego plecami i usiadłam między jego nogami opierając się o jego tors. Jego ręce delikatnie zaczęły pieścić moje uda. Zamknęłam oczy rozkoszując się dotykiem. Nagle poczułam jak coś ostrego i metalowego dotyka zewnętrzną część mojego uda. Kiedy spojrzałam w tamtą stronę zobaczyłam, że Damon ma na swoim palcu metalową nakładkę z zaostrzoną końcówką. Czekałam co zrobi. Poczułam jak skóra na moim udzie przebija się i przez kilka centymetrów jedzie w dół. Nie wbił się bardzo głęboko, ale to wystarczyło żeby wydobyć krew. Woda delikatnie zabarwiła się na czerwono. Zamknęłam oczy znowu oddając się jego dotykowi. Zrobił to samo z moim drugim udem. Syknęłam cicho bo tym razem wbił się trochę mocniej.

                Kilka minut leżeliśmy tak bez słowa, a on głaskał moje uda w miejscach, w których były rozcięte. Kiedy przestał je głaskać odwróciłam się siadając po jego przeciwnej stronie. Przyglądał mi się z zaciekawieniem, ale widziałam w jego oczach coś dziwnego. Coś we mnie pękło i przysunęłam się do niego całując go delikatnie w usta. Serce zaczęło walić mi mocniej, a pożądanie przejęło mój umysł i ciało. Pogłębiłam pocałunek delikatnie muskając opuszkami palców jego sutki. Zeszłam z pocałunkami na jego szyję a potem na tors. Całowałam go rozkoszując się zapachem jego ciała. Delikatnie zassałam jednego sutka. Słysząc jego ciche westchnienie zrobiłam to ponownie. Potem zrobiłam to samo z drugim sutkiem. Nogą delikatnie i bez szelestnie oderwałam korek od wanny sprawiając, że woda zaczęła uciekać. Wtedy całowałam go coraz niżej. Kiedy odsłoniła się jego męskość kilka razy pogłaskałam ją dłońmi, a po tym wzięłam do buzi. Na początku delikatnie poruszałam tylko głową w górę i dół, ale kiedy usłyszałam, że się mu podoba zaczęłam go ssać delikatnie. Wtedy z jego ust wydobył się jęk rozkoszy. Uśmiechnęłam się delikatnie i zassałam się mocniej. Znalazłam swoją ręką jego dłoń i zerwałam metalową nakładkę wbijając ją mocno w jego udo. Syknął cicho i wtedy jego przyrodzenie stało się twardsze. Rozkoszowałam się jego smakiem stając coraz mocniej. Kiedy zaczął pulsować w moich ustach wiedziałam, że jest blisko dojścia. I wtedy jego dłoń przejechała po moich plecach, a ja na chwilę zamarłam. Znowu zostałam sparaliżowana z podniecającego mnie dotyku. Kiedy po kilku sekundach doszłam do siebie zassałam go po raz ostatni czując ciepło jego nasienia wypełniającego moje usta. Jęknął przy tym tak słodko, że zapragnęłam usłyszeć tego więcej.

                Wyszłam z wanny zawijając się ręcznikiem. Spojrzałam w ogromne lustro i zobaczyłam na moich udach rozcięcia przeciągające się przez połowę długości moich ud. Jedno z nich cały czas krwawiło i do tego cholernie bolało. Ubrałam jakąś koszulkę Damona i koronkowe, czerwone majtki. Usiadłam na podłodze w łazience ręcznikiem wycierając ranę. Wtedy podszedł do mnie i zabrał ręcznik. Zaczął zlizywać krew z moich nóg a jego ręką dotykała mnie przez materiał koronkowych majtek. Czułam jak na moją twarz napływa rumieniec. Jego język łagodził ból w lewym udzie a jego palce sprawiały, że zapominałam o rzeczywistości. Rozkoszowałam się jego dotykiem tak namiętnym, że nie jedna by się rozpłynęła. Był delikatny ale jednak stanowczy. Odsunął delikatnie moje majtki wkładając w moją mokrą dziurkę palca. Zajęczałam cicho i oparłam się o ścianę. Dalej zlizywał ze mnie krew wkładając palca coraz głębiej. Wtedy jęczałam coraz głośniej i głośniej. Nie wiedziałam już gdzie jestem czułam tylko przeszywającą moje ciało przyjemność, ale też ból spowodowany głębokim przecięciem. Kiedy spojrzałam na Damona Zobaczyłam, że obwinął się wokół pasa ręcznikiem a z jego głębokiej dziurki na nodze kapała krew zabarwiając śnieżnobiałe kafelki w łazience.

                Po kilku jego penetracjach miałam orgazm tak niesamowity jak jeszcze nigdy nie miałam. Drżałam chwilę a kiedy doszłam do siebie pocałował mnie namiętnie i delikatnie ręką przeczesał moje włosy. Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam mocno. Wtulił mnie w siebie i delikatnie głaskał. Zamknęłam oczy a ból nogi powrócił.


                Wzięliśmy apteczkę i zawinął moje uda bandażem. Wyglądałam śmiesznie. Bandaże na udach prawie w tych samych miejscach. Poszłam do pokoju i ubrałam długie spodnie i bluzę bo zrobiło się zimno. Zbliżała się 3:00 w nocy, a ja byłam już zmęczona. Położyłam się w swoim łóżku. Za dwa dni muszę wracać do domu. Nie chce ale muszę. Zamknęłam oczy i zapadłam w głęboki sen. 

piątek, 30 stycznia 2015

submissive man 2

Obudziłam się koło 20 następnego dnia wtulona w ciało Damona. Byłam szczęśliwa, że to co stało się wczoraj nie było jednym z moich sprośnych snów. On leżał obok mnie, nasze ciała były złączone, czuliśmy swoje ciepło. Nigdy nie marzyłam o czymś takim a jednak. Wstałam z łóżka nie budząc go i zeszłam na dół żeby obadać zakamarki domu. Weszłam na schody i poszłam najpierw tymi prowadzącymi w stronę kuchni i jadalni. Wszystko było takie nowoczesne. Kafelki w kuchni swoim zimnem muskały moje stopy. Niedaleko od kuchni znajdowały się drzwi do ogromneej łazienki. Z prysznicem i dużą wanną, która mogła pomieścić chyba pięć osób. Nagle w mojej głowie zaświtał pomysł seksu w niej i wypróbowaniu kilku pozycji, ale szybko wyrzuciłam tę myśl z głowy. Moje ciało bolało jeszcze po wczorajszym pierwszym razie.


Wyszłam z kuchni i ruszyłam w część domu do której prowadziły drugie schody. Był tam duży salon z ogromnym telewizorem, grami, i wierzą. Obok wierzy stał fortepian. Podbiegłam do niego zachwycona. Pomacałam delikatnie, usiadłam na krześle i zaczęłam grać. Przypomniało mi się dzieciństwo kiedy nie będąc jeszcze wampirem grałam dla rodziny kiedy przyjeżdżali na różne okazje. Zapomniałam o rzeczywistości całkowicie pochłonięta muzyką, kiedy po chwili poczułam na swoim ramieniu ciepłą dłoń. Odwróciłam i zobaczyłam Damona. Uśmiechał się do mnie ale oczy miał zaspane mimo tego nadal były cudowne.

- obudziłam cie? - zapytałam wstając nagle i odwracając się do niego przodem.

- właściwie to nie spałem. - uśmiechnął się pociągająco - Obserwowałem Cie.

Kiedy to usłyszałam, zamarłam. Oparłam się o fortepian a wtedy mocno podciągnął moją koszulę i włożył rękę między moje nogi. Westchnęłam cicho, a on zaczął poruszać palcami powoli patrząc mi w oczy. Czekał jak zareaguje. Zadrżałam i westchnęłam znowu. Zobaczyłam w jego oczach cień pożądania. Nagle położył mnie na krześle, a przed sobą zobaczyłam lustro a w nim nasze odbicie. Widziałam jak powoli zdejmuje spodnie. Uśmiechnęłam się do lusterka i odwróciłam w jego stronę, krzesło runęło za moimi plecami, a ja klęczałam przed nim. Zdjęłam jego bokserki i wzięłam jego przyrodzenie do ust. Ssałam na początku delikatnie i co jakiś czas przygryzałam go kłami. Słyszałam jak cicho wzdycha, ale kiedy miał już dojść nie pozwoliłam mu i przestałam go pieścić.

Rzuciłam go na kanapę w salonie i wgryzłam się w jego kark wysysając trochę krwi. Potem wzięłam jego krew na palca i dałam mu do spróbowania. To podnieciło go jeszcze bardziej.Widziałam, że chce się wyrwać i zrobić mi to samo ale to ja byłam na górze. Pocałowałam go, a on odwzajemnił z jeszcze większą namiętnością. Wtedy nadziałam się na niego z głośnym westchnięciem. Przez chwilę siedziałam nieruchomo żeby przywyknąć do rozrywającego bólu w środku. Wtedy wkroczył do akcji i mocno łapiąc mnie za biodra podnosił mnie i opuszczał. Jęczałam głośno unosząc głowę do góry i wtedy poczułam, że wbija we mnie paznokcie. Po chwili z moich bioder leciały malutkie strumyki krwi. Podniecało nas to tak samo. Więc i ja i Damon przyśpieszyliśmy swoje ruchy. Po kilkunastu minutach doszliśmy z kilkusekundowym opóźnieniem. Oczywiście to ja szczytowałam jako druga. Gdyby rozkręcił mnie tak jak ja jego na początku pewnie dostałabym orgazmu dużo wcześniej. Położyłam się na niego ciężko oddychając i zaczęłam się bawić jego czarnymi włosami. Owijałam je sobie wokół palca. Kiedy spojrzałam na zegarek była już 22:10. Kto by pomyślał, że to wszystko zajęło nam tyle czasu. Uśmiechnęłam się do siebie i wtedy poczułam jak wgryza mi się w szyję. Zamknęłam oczy rozkoszując się podnieceniem które w tym momencie przepłynęło falami przez całe moje ciało.

- Jesteś taka smaczna - powiedział szeptem oblizując wargi - Nigdy cie stąd nie wypuszczę.